Ten tydzień miał być pod znakiem spadków. Tak też się stało, choć skala przeceny nieco mnie rozczarowała. Spodziewałem się dołka w okolicy czwartku i najchętniej widziałbym go w postaci dynamicznego zejścia indeksu w okolice 1800 pkt. Taki scenariusz pozwalał na większą pewność przy zajmowaniu długiej pozycji. Skończyło się na podwójnym dnie WIG20 na poziomie 1880 pkt. Na rynku nie zagościł większy strach i w tej sytuacji, choć ramy czasowe przewidziane na spadek powoli dobiegają końca, to niepewność przy otwieraniu długiej pozycji może być duża. Zalecałbym powstrzymanie się z tym do wtorku.

Za końcem korekty przemawia nie tylko podwójne dno. W tym tygodniu w Budapeszcie hossa wyciągnęła indeks powyżej 15 tys. pkt. Dynamiczny wzrost nastąpił w piątek. Są to najwyższe od kilku lat wartości BUX. Kolejną ważną wskazówkę dają futures. Przy rozciągniętej od kilku sesji bazie powyżej 20 pkt rośnie LOP. Wskazuje to na pogłębianie się napięcia, które skutkować może większym ruchem. Sam wzrost LOP nie przesądza o jego kierunku, ale równocześnie baza ma coraz wyższą wartość. Dzieje się to w czasie korekty, a właściwie w trakcie konsolidacji po spadku. To przejaw wiary w zakończenie korekty, podparty optymizmem w związku z hossą u południowych sąsiadów.

Obojętnie, czy dojdzie jeszcze do głębszego spadku, czy też rynek poprzestanie na tym, powinno dojść do stopniowej poprawy nastrojów. Inwestorzy powoli zapominają o złych prognozach, jakie od 2 tygodni przeważają w wypowiedziach komentatorów. Bardziej niecierpliwi już sprzedali. Jeśli na rynek nie trafi jakaś negatywna informacja, zdolna nim wstrząsnąć, to dołek mamy za sobą, a w ostatnim tygodniu stycznia będziemy rosnąć.