Tuż po godzinie 17 pracownicy biura maklerskiego Millennium przy rondzie ONZ zawiadomili policję o wtargnięciu do budynku zamachowca. Mężczyzna zagroził, że zdetonuje podejrzanie wyglądające ładunki, które przymocował do swojej kamizelki. W ciągu kilku minut na miejscu zjawiła się policja, oddziały antyterrorystyczne, straż pożarna i służby miejskie. Kilkadziesiąt wozów otoczyło wieżowiec. Z budynku, w którym obok biura maklerskiego Millennium mieści się także Volkswagen Bank, udało się ewakuować wszystkich pracowników i klientów. Policjanci przystąpili do rozmów z około 50-letnim mężczyzną.

- Nie udało się nam potwierdzić, czy rzeczywiście ma przy sobie bombę - poinformowała Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego Komendanta Stołecznego Policji w Warszawie.

Z pierwszych informacji przekazanych przez policję wynikało, że mężczyzna zażądał zwrotu ok. 50-60 tys. zł, które - jak twierdził - na podstawie sfałszowanego podpisu zostały wybrane z jego konta. Kiedy zamykaliśmy to wydanie gazety, wciąż trwały negocjacje desperata z policją.