Zakłady Chemiczne Police są w 85% własnością Skarbu Państwa. Reszta papierów należy do pracowników. Firma jeszcze w tym roku ma zostać sprywatyzowana, a jej akcje trafić na GPW. Właśnie w związku z planami upublicznienia w miniony weekend jej pracownicy przeszli szkolenie. - Dotyczyło funkcjonowania spółki na rynku publicznym. Jednym z elementów szkolenia był system ESPI. Pracownik Komisji Papierów Wartościowych i Giełd wyjaśniał nam, w jaki sposób należy z niego korzystać - mówi Piotr Wachowicz, rzecznik ZCh Police. Jego zdaniem, raport, który pojawił się w Bloombergu, nie miał prawa wyjść ze spółki. Jak to się stało, że ujrzał światło dzienne?
Zadzwoniliśmy do KPWiG. Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji, mówi, że informacja z Polic nie powinna być opublikowana. - Inne serwisy, np. PAP, wyłapują raporty testowe i je usuwają. W tym przypadku zawinił Bloomberg - mówi Ł. Dajnowicz. Dodaje, że dostęp do systemu ESPI, dzięki któremu spółki mogą wysyłać komunikaty, jest ściśle określony. Trzeba znać hasło dostępu i kody.
Co na to Bloomberg? - Pewnie częściowo to nasza wina - twierdzi pragnący zachować anonimowość pracownik serwisu. Udało nam się dowiedzieć, że osobą odpowiedzialną za umieszczanie komunikatów w serwisie jest Anglik. - On nie zna polskiego. Przepuszcza wszystko, co dostaje od Komisji - twierdzi nasz rozmówca. Dodaje, że nie bez winy jest też KPWiG, która dziennie wysyła ok. pięciu raportów testowych. Tyle, że większość ma w tytule informację "test". Ta, z Zakładów Chemicznych Police jej nie zawierała.
Komentarz
Za łatwy system?