Jeden dzień trwał "efekt stycznia" na warszawskiej giełdzie, po czym nadeszła dość gwałtowna wyprzedaż. Aktualnie rynek przebywa ponad silnymi poziomami wsparcia - widać to wyraźnie zwłaszcza w przypadku indeksu WIG20 (wsparcie 1850-1870 punktów). Jest dość prawdopodobne, że trwające właściwie przez cały ubiegły tydzień uspokojenie zakończy się wyjściem do góry, by w ślad za innymi giełdami regionu przetestować historyczne maksima.
Tak wygląda rynek w perspektywie krótkoterminowej. W średnim terminie uważam, że rynek bez większej korekty zaszedł dość wysoko i przyda mu się spadek tego typu (choć być może większego rozmiaru), co na wiosnę ubiegłego roku lub jesienią 2003. Akcje powinno dać się odkupić poniżej cen dzisiejszych, choć oczywiście nie w każdym przypadku. Jeśli zmaterializuje się prognozowany na bieżący rok wzrost inwestycji w całej gospodarce, to lepsze od całego rynku powinny być szczególnie firmy z sektora budowlanego (zwłaszcza zajmujące się infrastrukturą oraz budownictwem przemysłowym) oraz spółki informatyczne - w tym mniejsze podmioty, działające w niewielkich, choć wysokorentownych niszach. Nawet Prokom, który - jak się wydawało po czerwcowym walnym zgromadzeniu - podpadł inwestorom, w końcówce roku przyspieszył akwizycję, co z jednej strony poprawia jego pozycję na rynku, a z drugiej - potwierdza tezy o atrakcyjności tego sektora.
Wycenę większych firm (a zwłaszcza banków) trudno nazwać atrakcyjną w regionalnym kontekście. W zeszłym roku BUX dał wyższą stopę zwrotu i myślę, że w tym może być podobnie. Wydaje się również, że zagraniczni inwestorzy będą bardziej zainteresowani dużymi ofertami na rynku pierwotnym (PZU, PGNiG) niż kupowaniem coraz droższych akcji na giełdzie.
Zwróć uwagę:
Dwory - poprawa nastawienia inwestorów do sektora chemicznego + stabilny akcjonariat mogą przynieść zwyżki cen.