- Jest postęp. W dalszym ciągu jednak co dziesiąty litr paliwa tankowany na stacjach powinien zniknąć z obrotu - tak zeszłoroczne kontrole podsumowuje Eugeniusz Cyra, dyrektor biura kontroli bezpieczeństwa produktów Głównego Inspektoratu. Od maja do grudnia 2004 r. IH skontrolowała 1898 stacji paliw (niemal co trzecią), a także - po raz pierwszy - 60 hurtowni. Po raz pierwszy Inspekcja badała również paliwo na potrzeby statystyk Unii Europejskiej. W związku z tym kompleksowej analizie "ekologicznych" parametrów poddano próbki niemal z 500 losowo dobranych stacji.
Kierowców interesuje głównie "krajowa" część kontroli. Inspektorzy lubią bowiem wracać do stacji, gdzie już wcześniej wykryto fałszerstwa. Kierują się również do miejsc, na które skarżą się klienci. I choć połączone wyniki kontroli "unijnej" i "krajowej" wskazują na postęp (w 2003 r. niemal 25% próbek nie spełniało norm), to daleko nam jeszcze do standardów europejskich. - W krajach unijnych paliwo złej jakości stanowi około 3% rynku - przyznaje E. Cyra. Inspektorów martwi również fakt, że na 217 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa, jakie wysłali do prokuratury, sądy wydały zaledwie jeden wyrok.
IH przypomina także, że wciąż nie ma w Polsce regulacji umożliwiającej systemową kontrolę jakości autogazu. Potrzeba taka tymczasem istnieje. Pod koniec 2003 r. aut napędzanych LPG było aż 1,1 mln, a w ubiegłym roku ich liczba - jak przewiduje Inspekcja - znacznie wzrosła. - Zajmujemy prawdopodobnie 1 miejsce w Europie w konsumpcji autogazu - przypomina E. Cyra. Dlatego IH przeprowadziła w 2004 r. sondażowe badania polegające na pobraniu 36 próbek (w Polsce mamy około 4,5 tys. punktów sprzedaży LPG). Okazało się, że aż 41,66% z nich nie spełniało norm. Fałszerstwa autogazu przez sprzedawców są jednak, ze względów technicznych, w zasadzie niemożliwe. Kontrolerzy sugerują więc, że paliwo złej jakości trafia do nich z importu. Niewykluczone również, że część stacji zamiast autogazu sprzedaje nieobarczony akcyzą gaz grzewczy.