Wtorkowa sesja na rynku kontraktów terminowych była wręcz fatalna dla posiadaczy długich pozycji. Praktycznie od samego początku notowań mieliśmy trend spadkowy, który wyraźnie przyspieszył po przełamaniu 1900 pkt. Przez całą sesję zmniejszała się także mocno ostatnio wyśrubowana baza, co dodatkowo potęgowało spadek i panikę grających na zwyżkę. Po takiej wyprzedaży i opuszczeniu kilkudniowej konsolidacji należy przypuszczać, że trend będzie kontynuowany.
Spadki w styczniu zaczęły się bardzo niewinnie. Najpierw pokonana została linia trendu wzrostowego, potem doszło do przebicia wsparcia przy 1930 pkt. Rynek przez kilka sesji zbierał się do wyraźniejszego odreagowania, ale nie był w stanie utrzymać się powyżej 1920 pkt. Wtorek przyniósł ogromne rozczarowanie i dał silny sygnał do dalszego spadku. Nie można oprzeć się wrażeniu, że trend wzrostowy zapoczątkowany w sierpniu zaszłego roku właśnie dobiega końca. Przebita została linia kanału łącząca dołki z sierpnia i listopada, co jest sygnałem odwrócenia trendu wzrostowego. Potwierdzeniem tego jest także pokonanie wsparcia na poziomie 1870 pkt. Następne znajduje się dopiero na poziomie 1790 pkt i obawiam się, że tam właśnie rynek powinien zmierzać.
Oporem dla ewentualnej korekty będzie poziom 1885 pkt, gdzie znajduje się połowa wczorajszej długiej czarnej świecy. Jednak na tak słabym rynku, na którym podaż właściwie robi co chce, można spodziewać się raczej krótkotrwałej paniki, niż odreagowania. Fatalnie wyglądają także wskaźniki techniczne. MACD przebija właśnie poziom równowagi, a oscylatory wyszły ze stref neutralnych dołem.
Pozostaje mieć nadzieję, że nowy trend będzie miał większą zmienność niż te w ubiegłym roku.