Ceny aluminium nie zdołały zbliżyć się do poziomu sprzed gwałtownego spadku na początku stycznia, a w ostatnich dniach nawet obniżyły się wskutek wzrostu kursu dolara do euro. Wzmocnieniu waluty amerykańskiej sprzyjała opinia, że Zarząd Rezerwy Federalnej może zaostrzyć politykę pieniężną, aby uniknąć nasilenia inflacji w warunkach przyśpieszonego wzrostu gospodarczego.
Pewien wpływ na zachowanie uczestników rynku mogły też mieć najnowsze informacje dotyczące podaży aluminium oraz popytu na ten surowiec w skali światowej. Według prognozy Goldman Sachs Group, tegoroczne zapotrzebowanie zwiększy się tylko o 3-4% w porównaniu ze wzrostem o 7-9% w 2004 r. Powinno to umożliwić odbudowanie zapasów po 51-proc. spadku w roku ubiegłym. Eksperci nowojorskiego banku nie wykluczają, że w tych warunkach notowania aluminium mogą obniżyć się w IV kwartale tego roku do około 1600 USD za tonę z 1800 USD w pierwszym półroczu.
Perspektywę tę zdają się potwierdzać doniesienia o rosnącej podaży. Rosja, drugi po Chinach producent aluminium na świecie, dostarczyła od stycznia do listopada 2004 r. 3,31 mln ton tego metalu odbiorcom spoza Wspólnoty Niepodległych Państw. Oznaczało to 16-proc. wzrost w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali aluminium w kontraktach trzymiesięcznych kosztowało wczoraj po południu 1820 USD za tonę w porównaniu z 1822 USD w końcu sesji poniedziałkowej i 1835 USD w poprzedni wtorek.