W tym tygodniu aż 76 spółek, czyli ok. 15% członków szerokiego indeksu amerykańskiego rynku S&P 500, przedstawi wyniki finansowe za IV kwartał. Nic dziwnego więc, że uwaga inwestorów skupia się teraz przede wszystkim na sytuacji finansowej firm. Wczorajsza sesja za Atlantykiem, pierwsza w tygodniu (w poniedziałek w USA obchodzono dzień Martina Luthera Kinga), rozpoczęła się od niewielkiego spadku indeksów. Mogła przyczynić się do tego zwyżka cen ropy, jednak gdy surowiec zaczął tanieć, zaczęły też rosnąć indeksy, tym bardziej że w przypadku kilku spółek oczekiwania co do wyników finansowych są dość optymistyczne. Tak było np. w przypadku potentatów branży high-tech - IBM i Yahoo!. Zarówno potentat w produkcji komputerów, jak i lider sektora internetowego mieli przedstawić raporty już po zakończeniu wczorajszych notowań za Atlantykiem. W obu przypadkach spodziewano się, że poinformują o wzroście zysku, w przypadku Yahoo! liczono nawet na zwyżkę ponaddwukrotną. Obie spółki zanotowały w pierwszej połowie sesji wzrost kursu akcji. Podobnie jak główne indeksy. Do godz. 22.00 naszego czasu średnia przemysłowa Dow Jones zwyżkowała o 0,67% a, mierzący koniunkturę w branży high-tech, Nasdaq Composite wzrósł o 0,86%.
Główne indeksy europejskie nieznacznie się wczoraj zmieniły. Umiarkowanie spadły londyński FT-SE 100 i paryski CAC-40, niewielką zwyżką odnotował frankfurcki DAX. Branżą, która się wyróżniła, ale negatywnie, była telekomunikacja. Raport amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers, mówiący o tym, że tempo wzrostu sprzedaży spółek z tego sektora prawdopodobnie spadnie w tym roku, spowodował przede wszystkim przecenę walorów producentów telefonów komórkowych i wyposażenia sieci bezprzewodowych, takich jak fińska Nokia czy szwedzki Ericsson. Tym bardziej że Lehman obniżył też rekomendację dla europejskich producentów sprzętu telekomunikacyjnego, z "lepiej niż rynek" do "neutralnie". Najdroższa ropa od siedmiu tygodniu spowodowała, że taniały akcje linii lotniczych czy spółek z branży turystycznej.