Z funduszy lokujących kapitały w akcje wycofano w ub.r. netto 3,5 mld euro - poinformowała frankfurcka instytucja BVI Bundesverband Investment und Asset Management, zrzeszająca fundusze i podmioty zarządzające aktywami. Po raz ostatni taki odpływ pieniędzy zdarzył się w 1986 r., gdy Niemcy były jeszcze podzielone na część wschodnią i zachodnią. Wówczas ubyło netto z funduszy akcji 354 mln euro. Jednak od tego czasu konserwatywni Niemcy wykazywali duże zaufanie do tych podmiotów i nieprzerwanie zwiększali wartość lokowanych tam pieniędzy. Np. w 2003 r. do funduszy akcji napłynęło netto 3,6 mld euro.

Jakie są więc powody ubiegłorocznego spadku zaufania do tych podmiotów. - Być może wciąż odczuwamy efekt pęknięcia internetowej bańki w 2000 r. Niemieccy inwestorzy są bardzo ostrożni, jeśli chodzi o giełdowe decyzje, i reagują dość powoli - powiedział Rudolf Siebel, jeden z dyrektorów BVI. A koniunktura na niemieckiej giełdzie była w ub.r. "średnia". Główny frankfurcki wskaźnik DAX zyskał w ub.r. niecałe 6%. Dla porównania, szeroki wskaźnik amerykańskiego rynku S&P 500 wzrósł prawie o 9%, a londyński FT-SE 100 o 7,5%. Ponadto część Niemców "przerzuciła się" na bardziej atrakcyjne - ich zdaniem - inwestycje. Aż 12,9 mld euro netto zasiliło np. w ub.r. fundusze obligacji, co daje zwyżkę o 47% w stosunku do danych z 2003 r.

Jednak generalnie cały rynek funduszy powierniczych w Niemczech (drugi co do wielkości w Europie, po francuskim z aktywami wycenionymi na 847 mld euro) zanotował w ub.r. znacznie gorsze wyniki. Do wszystkich podmiotów napłynęło netto 6,5 mld euro, czyli jedna piąta tego co rok wcześniej (32 mld euro). Część Niemców wybiera zamiast funduszy bezpieczniejsze instrumenty, czyli tzw. certyfikaty, tańsze instrumenty, które oparte są na giełdowych indeksach i innych z góry określonych benchmarkach.

W ub.r. Niemcy otrzymali nowe możliwości lokowania pieniędzy. Po raz pierwszy indywidualni gracze otrzymali dostęp do funduszy hedgingowych, zastrzeżonych wcześniej tylko dla inwestorów instytucjonalnych, dysponujących odpowiednią kwotą pieniędzy. Jednak nowa idea, na razie przynajmniej, nie wypaliła. Niemcy ulokowali w tych podmiotach tylko 706 mln euro, znacznie poniżej oczekiwań oferujących takie usługi grup funduszy - DWS czy Union Investment.

Bloomberg