W skład branży wchodzą bardzo różnorodne firmy: od handlującego artykułami spożywczymi Eldorado, poprzez sprzedające odzież LPP, po dystrybuujące części samochodowe JC Auto. Jednak praktycznie w każdym handlowym sektorze dzieje się coś niepokojącego. Sieć Biedronka została oskarżona o nieludzkie traktowanie pracowników (zapadły już wyroki na niekorzyść firmy). Trwają śledztwa w sprawie łapówek, które wręczali celnikom prezesi firm importujących odzież. Wśród oskarżonych jest były prezes giełdowego Redanu. Rząd stara się zablokować import używanych samochodów, co w przyszłości może odebrać klientów spółkom dystrybuującym części zamienne. W przypadku firm handlujących farmaceutykami działania urzędników państwowych, którzy ustalają listy leków refundowanych przez budżet, są właściwie stałym czynnikiem ryzyka.
15 procent poniżej szczytu
Atmosfera wokół branży nie zachęca do kupowania akcji. Gdyby wszystkie te wydarzenia miały miejsce powiedzmy na początku 2003 roku, kiedy spółki handlowe wyceniane były nisko, można byłoby zaryzykować twierdzenie, że oto właśnie wychodzą na światło dzienne wszystkie negatywne czynniki. Skoro to, co może zaszkodzić kursom, jest już znane - można kupować. Ale sytuacja jest inna. Jeszcze we wrześniu zeszłego roku wyliczany przez Parkiet Indeks Handel (IH) miał najwyższą wartość w historii. Przez dwa lata znajdował się w silnym trendzie wzrostowym. Na ostatniej sesji 2004 roku był wyższy o 240% niż na zakończenie 2002 roku.
Od wrześniowego szczytu wartość indeksu obniżyła się o ponad 15%, a na wykresie zbudowana została rozległa formacja głowy i ramion - powstaje na zakończenie trendu wzrostowego i zapowiada spadek notowań. IH znajduje się niemal dokładnie na linii szyi głowy z ramionami, którą wytyczyć można, opierając się na wykresie tygodniowym, na 2460 pkt. Zamknięcie sesji piątkowej istotnie poniżej tej wartości (biorąc pod uwagę wielkość formacji można zastosować np. 3-proc. filtr) będzie zapowiedzią spadku kursów, przynajmniej o 15%. Na taką przecenę wskazuje wysokość głowy z ramionami.
Europa rośnie