Polskie firmy tytoniowe szacują, że ok. 14% papierosów znajdujących się na polskim rynku pochodzi z przemytu. Chodzi o około 12 mld sztuk papierosów rocznie, o rynkowej wartości ok. 2 mld zł. W pierwszych 6 miesiącach ubiegłego roku celnicy wykryli ponad 9 tys. prób przemytu wyrobów tytoniowych o łącznej wartości 24,7 mld zł - o 20% więcej niż w 2003 r. Według wstępnych ocen, w 2004 roku na granicy udało się zatrzymać papierosy warte ok. 50 mln zł - czyli 2,5% przemytu. I ta niewielka ilość jest problemem.
Sądy nierychliwe
- Polska jest jedynym krajem w Unii, gdzie papierosy zatrzymane w czasie próby przemytu ponownie - legalnie - trafiają na rynek - alarmuje Jerzy Skiba, dyrektor Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego, do którego należą najwięksi producenci w kraju. Kiedy w ostatnich miesiącach izby celne ograniczyły sprzedaż - papierosy zaczęły się piętrzyć w magazynach. Tych z kolei celnicy mają zbyt mało, a na dodatek towar będący przedmiotem przestępstwa powinien być strzeżony. Celnicy nie potrafią oszacować kosztów, ale twierdzą, że są one zbyt wysokie w porównaniu z wartością skonfiskowanych papierosów. Nie wiadomo, co z nimi zrobić, bo dziś w Polsce o zniszczeniu zatrzymanego podczas przemytu towaru może zdecydować tylko sąd. To z kolei trwa zbyt długo...
Celnicy sprzedają fałszywki
Problemu nie ma w przypadku większości innych towarów: niszczone są oczywiście narkotyki, ale także przemycany alkohol. Inaczej jest, gdy celnicy zatrzymują towar objęty ochroną praw intelektualnych. Na przykład przemycana odzież po usunięciu znaków towarowych - za zgodą ich prawowitego właściciela - może trafić np. do ośrodków pomocy społecznej. Producenci papierosów podkreślają jednak, że i ich wyrób objęty jest ochroną patentową, a towar z przemytu - to często podróbki. - Tymczasem celnicy nie sprawdzają autentyczności papierosów. To powoduje, że izba celna dalej może sprzedawać fałszywki - mówi jeden z przedstawicieli branży.