- Nasi agenci sprzedają już polisy majątkowe, tylko innych firm. Mam również sygnały od brokerów, że dużo łatwiej byłoby im sprzedać nasze ubezpieczenia grupowe, gdyby mogli również zaoferować ochronę majątku przedsiębiorstwa - wyjaśnił Bogusław Sosnowski, prezes FinLife. - Dlatego namawiam akcjonariuszy do wdrożenia takiego projektu - dodał.
Oddział albo spółka
- Z naszych wyliczeń wynika, że tylko dzięki pakietyzacji oferty sprzedaż ubezpieczeń życiowych, które pozostałyby głównym biznesem, mogłaby być wyższa o około 30% - uzasadnił szef FinLife. W ub.r. spółka zebrała ok. 54 mln zł składek, można więc szacować, że gdyby w ofercie były ubezpieczenia majątkowe, to przychody ze sprzedaży byłyby wyższe o około 16-17 mln zł. Z drugiej strony, majątkowe ramię, oprócz klientów detalicznych, mogłoby także liczyć, że ubezpieczy fińskie przedsiębiorstwa działające w Polsce.
"Najprostszym" rozwiązaniem byłoby, aby Suomi, właściciel FinLife, wykorzystał możliwości, jakie po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej daje jednolita licencja ubezpieczeniowa. - Rozważany jest pomysł otwarcia oddziału majątkowej Pohjoli, która należy do Suomi Group. Przemawia za nim "nieograniczony" dostęp do kapitałów, minusem są jednak ewentualne problemy z organizacyjnym zgraniem działalności spółki i oddziału - stwierdził B. Sosnowski. Według niego, alternatywą jest powołanie nowej spółki. - Należałoby zadbać o dobry system likwidacji szkód. To na pewno udałoby się ustawić. Problem w tym, że towarzystwa majątkowe, jeśli rozwijają się szybko, są w pierwszych latach bardzo kapitałochłonne - powiedział B Sosnowski.
A może na zakupy?