Reklama

Zmęczone byki

Pogarsza się krótkoterminowa sytuacja na głównych giełdach. Poczynania niedźwiedzi sugerują, że w perspektywie najbliższych sesji niekorzystna tendencja może trwać. W średnim terminie jednak cały czas panuje trend wzrostowy, który powinien zachęcać do kupna po korekcyjnych spadkach.

Publikacja: 22.01.2005 07:23

Ostatnie ataki sprzedających sprawiły, że na wykresie S&P500 utworzyła się formacja głowy z ramionami. Linia szyi znajduje się tuż poniżej 1180 pkt, a więc została naruszona już podczas sesji czwartkowej. Po potwierdzeniu tego sygnału sprzedaży przez dalsze spadki indeks powinien zniżkować do głównej linii trendu wzrostowego, która znajduje się na wysokości 1145 pkt. Bykom będzie tu sprzyjać strefa wsparcia rozciągająca się od 1140 do 1160 pkt (tworzą ją coraz niżej położone szczyty z 2004 roku). Ryzyko realizacji takiego scenariusza sygnalizują wskaźniki techniczne. Tygodniowy MACD-histogram po osiągnięciu w grudniu najwyższej wartości od blisko półtora roku zmienił trend na spadkowy. Także system kierunkowy potwierdza zakończenie krótkoterminowej zwyżki.

Kupno akcji w obecnym momencie nie wydaje się więc najlepszym rozwiązaniem. To samo można jednak powiedzieć o sprzedaży. Sytuację powinien rozstrzygnąć poziom 1140 pkt. Jego przełamanie da podstawy do opuszczenia rynku. Obrona będzie natomiast zachęcała do nabywania akcji. Wiarygodny sygnał kupna pojawi się po pokonaniu oporu tworzonego przez ostatni szczyt (1214 pkt).

Dobrze za zachodnią granicą

W długim terminie korzystnie kształtuje się sytuacja na giełdzie niemieckiej. Za kontynuacją rynku byka przemawia przede wszystkim fakt, iż na początku listopada 2004 roku DAX wybił się w górę z blisko rocznego, lekko zniżkującego kanału. Kanał ten można było uznać za korektę zapoczątkowanego w marcu 2003 roku trendu wzrostowego, który doprowadził do przełamania długoterminowej linii bessy. Z jego wysokości wynika, że indeks powinien dotrzeć przynajmniej do 4500 pkt. Bardziej optymistyczna prognoza, oparta na wykresie miesięcznym, sugeruje, że wspomniany kanał to formacja flagi w trendzie wzrostowym. Na tej podstawie można oczekiwać zwyżki nawet do 5500 pkt, czyli do poziomu, gdzie opór tworzy szczyt z marca 2002 roku.

Gorzej rozwija się sytuacja w krótkim terminie. Tutaj doszło do załamania ostatniej fali wzrostowej i wiele wskaźników technicznych wygenerowało sygnały sprzedaży. Dodatkowo na wykresie tworzy się niewielka formacja głowy z ramionami. Przełamanie linii szyi (4190 pkt) będzie zwiastować kontynuację przeceny do około 4050 pkt. Do tego poziomu spadki będą miały tylko korekcyjny charakter. Gdyby jednak podaż zdołała sprowadzić kurs indeksu na niższe poziomy, to o powrocie byka w kolejnych tygodniach trzeba będzie zapomnieć.

Reklama
Reklama

Nikkei przed szansą

Pod koniec pierwszej połowy 2003 roku zakończył się średnioterminowy trend spadkowy na wykresie Nikkei 225. Przez kolejnych 12 miesięcy notowania pięły się i 26 kwietnia, na wysokości 12 164 pkt, ustanowiły szczyt. Od tego czasu poruszają się w trendzie bocznym, który od dołu ograniczany jest przez 10 500 pkt. Spojrzenie na wykres tego wskaźnika w szerszej perspektywie pozwala na odrobinę optymizmu, jeżeli chodzi o kształtowanie się trendu w kolejnych miesiącach. Oczekiwanie wzrostu w pełni uzasadnione będzie jednak dopiero po przekroczeniu 12 200 pkt. Jeżeli do tego dojdzie, to na wykresie tygodniowym wygenerowany zostanie sygnał kupna, wynikający z pokonania linii szyi ponadtrzyletniej formacji odwróconej głowy z ramionami. Wysokość tego układu to 4300 pkt, co oznacza, że po pokonaniu oporu indeks japońskich akcji powinien zwyżkować przynajmniej do 16 500 pkt. Przekroczenie linii szyi formacji, oprócz wspomnianego sygnału kupna, będzie dodatkowo oznaczało pokonanie oporu wyznaczanego przed dolną linię 14-letniego kanału spadkowego. Bariera ta znajduje się w okolicy 11 200 pkt. Od marca 2004 roku było już kilka prób jej przełamania, ale za każdym razem bykom brakowało siły, by krótkoterminowe zwyżki zamienić w coś poważniejszego i notowania kierowały się w stronę 10 500 pkt. Trwały powrót do starego kanału byłby bardzo optymistycznym sygnałem. Notowania powinny ruszyć wtedy do górnego ograniczenia tego układu, które znajduje się dopiero przy 18 000 pkt. W tym wypadku potencjał zwyżki będzie więc większy, niż wynikający z omawianej głowy z ramionami. Główną przeszkodą w dotarciu do tak wysokich poziomów będzie linia trendu spadkowego, wychodząca z historycznego szczytu indeksu (38 916 pkt) i przechodząca przez szczyt z kwietnia 2000 roku. Jej znaczenie zmniejsza fakt, iż ma tylko dwa punkty zaczepienia, ale mimo to pełni rolę długoterminowej linii bessy i nie powinna być ignorowana.

Możliwość realizacji optymistycznego scenariusza ulegnie wyraźnemu zmniejszeniu, gdy Nikkei przełamie wsparcie na 10 500 pkt. Wtedy większe prawdopodobieństwo będzie miała teoria, mówiąca o powrocie do dołka z maja 2003 roku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama