Mijający tydzień przyniósł wiele negatywnych sygnałów na wykresie WIG20. Długa czarna świeca na wykresie tygodniowym, przełamanie logarytmicznej linii trendu biegnącej od dołka z kwietnia 2003 r. i powrót poniżej kluczowego poziomu 1870 pkt nie pozostawia wątpliwości co do głównego trendu, jaki obecnie panuje na rynku. Do tego można dodać długoterminowe negatywne dywergencje na oscylatorach, bardzo duży impet ostatniego spadku i pokaźne obroty potwierdzające zniżkę.
Jednak z drugiej strony WIG20 znalazł się w miejscu, gdzie przecinają się dwie linie mogące stanowić wsparcie. Pierwsza z nich to linia trendu wzrostowego, biorąca swój początek w kwietniu 2003 r., ale na wykresie ze skalą arytmetyczną. Druga linia biegnie przez dołki z połowy października i końcówki listopada 2004 r. Wyhamowanie spadku, z którym mieliśmy do czynienia po wtorkowym tąpnięciu, może być właśnie wynikiem wspierającego działania tych linii. Drugi argument za odbiciem wynika z psychologii. Wszyscy pamiętają, jak skończyła się konsolidacja z poprzedniego tygodnia i dlatego strach przepowiadać nawet niewielki wzrost. Wiadomo jednak, że większość rzadko ma rację, a rynek najczęściej podąża w najmniej oczekiwanym kierunku.
W związku z tym korekcyjny wzrost wydaje się całkiem prawdopodobny. Jego zasięg będzie ograniczony przez takie opory, jak górna połowa tygodniowej czarnej świecy (powyżej 1865 pkt), górna połowa dziennej czarnej świecy z wtorku (powyżej 1860 pkt), czy dolne ograniczenie niedawnej konsolidacji (1877 pkt). Najbardziej optymistyczny scenariusz, jaki mogę sobie wyobrazić, to dynamiczne testowanie wspomnianych barier przyprawiające inwestorów, którzy ostatnio sprzedawali ze stratą, o ból głowy i gwałtowną chęć powrotu na rynek. Później indeks powróciłby do trendu spadkowego. Alternatywny scenariusz jest prostszy. Wahania z ostatnich dwóch sesji mogą być nie bazą dla przyszłego odbicia, lecz całą korektą w spadku (podobnie jak konsolidacja zakończona we wtorek). Być może rynek jest już tak słaby, że wspomniane wcześniej linie wsparcia nie spowodują odbicia, lecz jedynie chwilowe spowolnienie krachu.