Na rynku aluminium nie udało się w ostatnich dniach, podobnie jak przed tygodniem, podnieść notowań do poziomu z końca grudnia. Wprawdzie w piątek cena tego surowca wzrosła w Londynie do 1855 USD za tonę, ale w następnych dniach spadła ponownie i tylko nieznacznie przekraczała 1800 USD.
W dalszym ciągu istotnym czynnikiem były relacje między dolarem a euro. Po wahaniach kurs waluty USA ustabilizował się na najwyższym poziomie od przeszło dwóch miesięcy, co poważnie utrudniło zwyżkę cen aluminium. Wprawdzie zdaniem niektórych ekspertów opierających swe przewidywania na analizie technicznej, surowiec ten może zdrożeć w najbliższych miesiącach do 2000 USD, a nawet 2200 USD za tonę, ale na razie niewiele wskazuje na pojawienie się tak wyraźnej tendencji zwyżkowej.
Tymczasem International Aluminium Institute opublikował dane, które wykazały, że światowa produkcja tego metalu zwiększyła się w 2004 r. o 6,2%, do 29,18 mln ton, w porównaniu ze wzrostem o 7,7% rok wcześniej. Według prognoz chińskich, w 2005 r. podaż aluminium na świecie wyniesie 31,5 mln ton, tj. więcej o 5,4%, a zużycie osiągnie 31,7 mln ton (wzrost o 5%). Deficyt byłby więc mniejszy od 371 tys. ton spodziewanych przez Barclays Capital.
Na Londyńskiej Giełdzie Metali aluminium w kontraktach trzymiesięcznych kosztowało wczoraj po południu 1807 USD za tonę w porównaniu z 1838 USD w końcu sesji poniedziałkowej i 1834 USD w poprzedni wtorek.