Rada Polityki Pieniężnej nie zmieniła wczoraj stóp procentowych i utrzymała restrykcyjne nastawienie w polityce pieniężnej. Tym samym Rada uznała, że na dzisiaj "podniesienie stóp procentowych NBP jest bardziej prawdopodobne niż ich obniżenie", jak mówią Założenia polityki pieniężnej na rok 2005.
Cztery kolejne (takie same zresztą) decyzje były zgodne z oczekiwaniami większości uczestników rynku finansowego. Za wcześnie jednak, moim zdaniem, na stwierdzenie, że polska polityka pieniężna stała się nudna, gdyż oczekiwania rynku dotyczące polityki pieniężnej w 2005 roku są wciąż bardzo rozproszone. Zadaniem dla Rady Polityki Pieniężnej na najbliższe miesiące wydaje się więc odpowiednie ukierunkowanie oczekiwań rynku odnośnie do przyszłych decyzji. Rada stara się zresztą to robić przy okazji każdego posiedzenia, wskazując na bilans zagrożeń dla przyszłej inflacji.
Warto przypomnieć, jak zmieniało się postrzeganie przez Radę bilansu czynników ryzyka w ostatnich miesiącach. Zacznijmy od listopadowej projekcji inflacji, według której prawdopodobieństwo, że inflacja przekroczy cel 2,5%, wynosiło 59%. Już na listopadowym posiedzeniu Rada uznała jednak, że bilans ryzyk dla przyszłej inflacji kształtuje się korzystniej, niż przedstawiono w tej projekcji, głównie ze względu na aprecjację złotego i brak nadmiernego wzrostu płac. Prawdopodobieństwo przekroczenia celu już wówczas było zatem, zdaniem Rady, poniżej 59%, jednak utrzymywało się cały czas istotnie powyżej 50%. Wymaga tego bowiem definicja restrykcyjnego nastawienia, które jest stosowane, gdy przesłanki decyzji w polityce pieniężnej wskazują, że prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji powyżej 2,5% jest istotnie wyższe, niż jej ukształtowania poniżej 2,5%. W grudniu nie nastąpiły znaczące zmiany w bilansie ryzyka. We wczorajszym komunikacie Rada ponownie wskazała, że "bilans czynników ryzyka dla przyszłej inflacji nie uległ istotnej zmianie". Stało się tak, pomimo aprecjacji złotego od ostatniego posiedzenia o ok. 1% (Rada uznała, że został zahamowany trend aprecjacji) oraz pomimo mniejszych od oczekiwań wzrostów produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej oraz cen konsumenta i producenta.
Według Rady, sygnały napływające z gospodarki nie są jednoznaczne (odnośnie do rynku pracy) i trudno jest wnioskować, jak chwilowe pogorszenie koniunktury (niższa produkcja) może wpłynąć na sytuację w dłuższym okresie. Rada nie zdecydowała się wysłać do rynku finansowego (w warunkach kiedy i tak wycenia on stosunkowo dużą skalę obniżek stóp procentowych w tym roku) "gołębiego" sygnału (o poprawie bilansu ryzyka), który mógłby zostać zinterpretowany jako skłonność Rady do prowadzenia bardziej ekspansywnej polityki pieniężnej.
Pomimo braku zmian w bilansie ryzyka, stosując swoją subiektywną ocenę dla inflacji, Rada przesunęła się blisko granicy, przy której może nastąpić zmiana nastawienia w polityce pieniężnej na neutralne. Dlatego też większość uczestników rynku oczekuje takiej zmiany w pierwszym kwartale, a co za tym idzie, oczekiwane są obniżki stóp procentowych. Warto jednak przypomnieć, co oznacza neutralne nastawienie. Otóż nie jest tak, jak było za kadencji poprzedniej Rady, że kolejnym krokiem po zmianie nastawienia na neutralne są obniżki stóp procentowych. Jak mówią Założenia polityki pieniężnej na rok 2005, neutralne nastawienie oznacza zbliżone prawdopodobieństwa zarówno podwyżek, jak i obniżek stóp procentowych i w takim przypadku "może się zdarzyć, że bank centralny (...) zmieni wysokość stóp procentowych nawet w przypadku, gdy bieżąca inflacja będzie kształtować się blisko celu". Moim zdaniem jednak, sygnałem rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych będzie dopiero zmiana na nastawienie łagodne, którego poprzednia Rada w ogóle nie stosowała.