Na początku roku, zaraz po objęciu funkcji marszałka Sejmu, Włodzimierz Cimoszewicz zwrócił się do rządu i wszystkich klubów parlamentarnych o wskazanie najważniejszych, ich zdaniem, projektów ustaw, którymi posłowie powinni się zająć jeszcze przed końcem tej kadencji. Termin, wyznaczony początkowo na połowę stycznia, przesunięto na prośbę Prawa i Sprawiedliwości do 21 bm.
Jednak dopiero w ostatni piątek do rąk Włodzimierza Cimoszewicza trafiły listy sporządzone przez ugrupowania. Jednak nie wszystkie kluby zdecydowały się przedstawić marszałkowi swoje propozycje. - Łącznie jest to ok. 160 projektów ustaw - powiedział nam zastępca szefa Kancelarii Sejmu Lech Czapla. - Najwięcej jest wśród nich przedłożeń rządowych, natomiast kluby wskazywały głównie różne własne projekty - dodał.
O tym, które z propozycji rządu oraz poszczególnych klubów trafią na ostateczną listę, zdecydują wspólnie członkowie Prezydium Sejmu. Marszałek Cimoszewicz wyznaczył termin posiedzenia na 11 lutego.
Dlaczego ostateczny spis znany będzie dopiero za dwa tygodnie, choć ma to być lista priorytetowych projektów? Jak wyjaśnia L. Czapla, spotkanie Prezydium Sejmu wyznaczono na 11 lutego, ponieważ kolejne posiedzenie plenarne rozpoczyna się dopiero 15 lutego. Według niego, nie ma więc znaczenia, czy taka lista powstanie teraz, czy za dwa tygodnie.
Zdaniem Lecha Czapli, na ostatecznej liście priorytetów ma się szanse znaleźć nie więcej niż 100 propozycji ustaw. Teraz w toku prac sejmowych znajduje się łącznie ponad 220 projektów.