Sygnałów zniechęcających do walorów banków jest więcej. Na tygodniowym MACD rysuje się negatywna dywergencja. Wskaźnik nie przeciął jeszcze średniej, więc z ostatecznymi wnioskami warto jeszcze się wstrzymać. Jednocześnie trzeba pamiętać, że z sytuacją, gdy indeks ustanawia nowy szczyt, a tygodniowy MACD nie jest w stanie tego zrobić, mamy do czynienia pierwszy raz od 1998 r. Wtedy przestrzegało to przed drastyczną wyprzedażą. Jednocześnie bardzo trafne sygnały wysyła tygodniowy Stochastic. W przeszłości za każdym razem, gdy ze strefy wykupienia wracał do neutralnego obszaru (pomiędzy 20 a 80 pkt), zapowiadało to trwalsze pogorszenie klimatu wokół tego sektora. Jedyne błędne zalecenie z tej strony pojawiło się w pierwszej połowie 1998 r. Wtedy jednak na tygodniowym MACD nie tworzyła się negatywna dywergencja.
Wiele elementów sugeruje, że sektor bankowy wchodzi w fazę gorszej koniunktury. Ostatecznym potwierdzeniem takiej diagnozy stanie się spadek poniżej 33 390 pkt. To otworzy drogę do osiągnięcia przynajmniej 31 tys. pkt. Taki poziom wynika z założenia, że utrzymają się obserwowane w przeszłości proporcje pomiędzy ruchami zwyżkowymi i zniżkowymi, a główny trend utrzyma się w dalszej perspektywie. Cztery wcześniejsze korekty zatrzymywały się nieco poniżej 50-proc. zniesienia poprzedzającego je wzrostu. Gdyby teraz też się tak stało, większy popyt na papiery banków powinien się pojawić, gdy WIG-Banki osiągnie 31 tys. pkt. Na razie nie ma solidnych podstaw, by zapowiadać zakończenie wieloletniej tendencji rosnącej. Do takich rozważań skłoni dopiero zamknięcie poniżej 30,8 tys. pkt (61,8-proc. zniesienie ostatniego ruchu w górę).
Czy te nieprzyjemne dla posiadaczy walorów z sektora bankowego przewidywania znajdują potwierdzenie w czynnikach fundamentalnych? Spółki z tej branży będą musiały się w tym roku zmierzyć z wysoką bazą porównawczą dotyczącą ich ubiegłorocznych wyników. Zyski zostały poprawione m.in. przez jednorazowe zdarzenia. Eksperci zgadzają się, że warunki gospodarcze będą w tym roku gorsze niż w poprzednim. Seria ostatnich danych makroekonomicznych potwierdza te prognozy. To tworzy mniej korzystne środowisko dla wzrostu sektora.Za światem krok w krok
Otwarte pozostaje też pytanie, czy uda się podtrzymać dobre nastawienie do sektora na świecie. Kursy tego grona firm wzrosły przez ostatnie dwa lata o blisko połowę. Taką zmianę notuje indeks S&P Global 1200, obliczany dla branży finansowej. Jednocześnie uwagę zwraca duża korelacja notowań polskich banków ze zmianami kursów w tym sektorze na świecie. 100 zł i 100 dolarów zainwestowane na pierwszej sesji 2003 r. w tę grupę akcji pozwoliło zarobić mniej więcej tyle samo - ponad 40%.
Największą rolę w indeksie S&P Gobal 1200 dla sektora finansowego odgrywają instytucje amerykańskie. Citigroup, Bank of America, AIG, JP Morgan Chase, Wells Fargo i Wachovia mają około jednej piątej udziału. Właśnie w odniesieniu do korporacji finansowych z USA istnieją największe obawy o przyszłą koniunkturę. Efekty dotychczasowych podwyżek stóp procentowych powinny zacząć w tym roku dawać znać o sobie, a gospodarkę czekają kolejne. To może wpłynąć na ograniczenie popytu na usługi finansowe.
Skalę problemów, przed jakimi mogą stanąć posiadacze walorów z tej branży, obrazuje wykres notowań JP Morgan Chase. Tworzona od połowy 2003 r. obszerna formacja dystrybucji (głowa z ramionami) działa na wyobraźnię. Właśnie doszło do przecięcia linii szyi, czemu towarzyszyły zwiększone obroty. To przestrzega przed zmianą dotychczasowego trendu i zapowiada zniżkę o przynajmniej 8 USD, czyli poniżej 30 USD za akcję.