Zarządy dwóch wielkich telekomów zatwierdziły w nocy z niedzieli na poniedziałek szczegóły operacji. Transakcja ma zostać przeprowadzana głównie w formie wymiany akcji. Udziałowcy AT&T otrzymają papiery SBC o wartości 15 mld USD. Kolejny miliard dolarów zostanie wypłacony w formie specjalnej dywidendy. Wartość akcji AT&T ustalono na 19,71 USD za sztukę, czyli po kursie zamknięcia piątkowej sesji na Wall Street.
AT&T otrzyma trzy miejsca w radzie nadzorczej SBC. Połączenie muszą jeszcze zatwierdzić udziałowcy przejmowanej spółki. Fuzji przyjrzą się również bardzo dokładnie władze regulacyjne, szczególnie wyczulone na możliwość zmonopolizowania rynku połączeń telekomunikacyjnych. Połączenie zostanie więc sfinalizowane dopiero najwcześniej na początku 2006 r.
AT&T przestanie istnieć jako niezależna firma, po 130 latach samodzielnego funkcjonowania. Nazwa American Telephone and Telegraph pojawiła się niemal równocześnie z wynalezieniem telefonu. Akcje AT&T były jedną z najpopularniejszych inwestycji wśród drobnych graczy giełdowych i akcjonariat tej firmy należy do najbardziej rozproszonych wśród wielkich amerykańskich spółek. Ironią historii może być fakt, że AT&T był kiedyś spółką matką SBC. Ta ostatnia firma zaliczana jest do tzw. baby-Bells - lokalnych telekomów wyodrębnionych z AT&T po przymusowym podziale firmy w 1984 r. W wyniku tej operacji AT&T został wówczas wyrzucony z lokalnych rynków i oferował wyłącznie zamiejscowe oraz międzynarodowe usługi telefoniczne.
SBC był w latach 80. najmniejszą spółką spośród baby-
-Bells, a swoją potęgę zbudował dzięki licznym fuzjom i przejęciom.