Ubiegły tydzień zakończył się pokaźnym białym korpusem broniącym linii 1,5-rocznego trendu wzrostowego doskonale widocznej w ujęciu tygodniowym. Można by doszukiwać się w nim formacji przenikania, ale fala spadkowa była zbyt krótka. Bezpieczniej jest więc założyć, że bez zamknięcia rozpoczynającego się tygodnia ponad poziomem 1903 pkt nie może być mowy o zanegowaniu objęcia bessy. Posiadaczom akcji daleko zatem do poczucia psychicznego komfortu.
W układzie dziennym wykres w czwartek i piątek konsolidował się dokładnie tam, gdzie kariera bieżącego odbicia powinna się zakończyć, czyli w miejscu, w którym zbiegały się EMA-55 i dolne ograniczenie 5-miesięcznego kanału. Powstałe wówczas dwie szpulki obrazowały niepewność panującą wśród graczy, a spore obroty dodawały wagi przyszłym rozstrzygnięciom. Ewentualne odbicie od średniej miałoby fatalny skutek i ustawiłoby początek jak i cały bieżący tydzień notowań. Najwyraźniej jednak argumenty podaży chwilowo się wyczerpały. Wystarczyło, że popyt przez dwa dni utrzymał przyczółek tuż pod EMA-55 i wiele niepokojów dręczących posiadaczy akcji znikło.
Sesja poniedziałkowa przyniosła pokonanie newralgicznych oporów, umocniła nadzieje na zniesienie noworocznej bessy w 50% i ruch w okolice 1900 pkt. Trzeba przyznać, że to dość zaskakujący przejaw siły rynkowej, zwłaszcza dla inwestorów posługujących się analizą techniczną. Nie można zatem wykluczyć silniejszej reakcji rynku podczas najbliższych dni.
Spójrzmy, co działo się w przeszłości, gdy wykres wracał na 1-2 sesje ponad EMA-55. Przykłady takiego zachowania znajdziemy w lipcu i sierpniu ub.r., gdy oscylacje wokół średniej przybierały spore rozmiary, tworząc konsolidację. Oznaczałoby to z jednej strony powstanie trendu bocznego o szerokich ramach, z drugiej jednak stanowi przestrogę zwłaszcza dla graczy, których horyzont inwestycyjny wynosi 1-2 sesje. Zwroty na takim rynku bywają gwałtowne i mogą być bolesne dla portfela zwłaszcza, że niskie obroty nie sprzyjają utrwaleniu zdobyczy popytu.