Szwedzka spółka, która prowadzi giełdy papierów wartościowych w Sztokholmie, Helsinkach i państwach bałtyckich, zanotowała stratę aż o 20 mln koron większą od średniej prognoz analityków. Przed rokiem notowała zysk w wysokości 10 mln koron.
Tak kiepski wynik za IV kwartał to przede wszystkim efekt sporych kosztów związanych z rozstrzygnięciem sporu podatkowego z członkami parkietu w Sztokholmie (dochodzili od OMX zwrotu nadpłaconego VAT-u), a także rezerw zawiązanych na opłacenie niewykorzystywanej powierzchni biurowej, głównie w Londynie i Nowym Jorku. Te dwie sprawy pochłonęły razem aż 241 mln koron z kwoty 815 mln koron łącznych kosztów firmy w IV kwartale. Wzrosły one o 11% w porównaniu z 2003 r.
Przychody OMX zwiększyły się zaś tylko o 6,1%, do 796 mln koron - i to głównie na skutek nadzwyczajnych wpływów ze sprzedaży udziałów w fińskim depozycie papierów wartościowych, wycenionych na 101 mln koron. Pomijając tę i inne jednorazowe pozycje, przychody części technologicznej OMX (produkuje systemy transakcyjne) spadły aż o 17%, do 376 mln koron, a części zarządzającej giełdami - o 2%, do 384 mln koron.
Inwestorów i analityków rozczarowała informacja, że OMX zrezygnuje w tym roku z wypłaty dywidendy. Akcje firmy przeceniono w Sztokholmie o ponad 2%.
Prezes OMX Magnus Boecker w listopadzie stwierdził, że nie jest zadowolony z rentowności firmy. Tydzień temu zapowiedział, iż dalej będzie ciąć koszty, m.in. zmniejszając zatrudnienie w Finlandii o 20 osób. Oszczędności ma też przynieść przyłączenie do aliansu giełdy z Kopenhagi, które wkrótce powinno zostać sfinalizowane. OMX deklarował też chęć wzięcia udziału w prywatyzacji warszawskiej GPW.