Trudnych wyborów musieli dokonywać amerykańscy inwestorzy na początku środowej sesji. Z jednej strony, impulsem, który zachęcał do zakupów akcji, były dobre wyniki publikowane przez czołowe spółki, z drugiej - panowała atmosfera wyczekiwania na późniejszą decyzję Fed. Wprawdzie rynek był przekonany, że stopy procentowe zostaną podniesione o 25 pkt bazowych, do 2,5%, jednak niewiadomą było to, jaki komunikat oceniający gospodarkę wystosuje Fed przy okazji ogłaszania decyzji. W takich warunkach bardzo dobre wyniki opublikowane przez ubiegłorocznego debiutanta - internetową wyszukiwarkę Google (kurs wzrósł na początku sesji o 12%) oraz producenta samolotów Boeinga (+2%) nie zdołały przyczynić się do wyraźnej zwyżki indeksów. Tym bardziej że wczoraj znów zdrożała, choć w niewielkim stopniu, ropa naftowa. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average zyskał 0,42% a technologiczny Nasdaq Composite wzrósł o 0,31%.
W Europie również trwało oczekiwanie na komunikat Fed, a indeksy umiarkowanie się zmieniły. Jasnym punktem była branża spożywcza, za sprawą konglomeratu Unilever. Akcje potentata zdrożały w Amsterdamie aż o 2%, po tym, jak rekomendację kupuj wydali spółce analitycy banku Morgan Stanley. Według nich, niedawno ogłoszone połączenie największego rywala Unilevera - amerykańskiego Procter & Gamble z Gillette, prawdopodobnie "obudzi" zarząd europejskiego koncernu, który również może postawić na fuzję lub przejęcie innej firmy z branży. Rewelacyjne wyniki kwartalne przedstawione przez Google spowodowały, że inwestorzy na Starym Kontynencie kupowali też papiery spółek high--tech, takich jak francuski koncern komputerowy Cap Gemini (+4,2%). Natomiast dobre rezultaty włoskiego koncernu energetycznego Enel (+1,8%) wywołały popyt na akcje spółek z branży użyteczności publicznej. Londyński indeks FT-SE 100 wzrósł wczoraj o 0,2%, frankfurcki DAX zwyżkował o 0,38%, a paryski CAC-40 zyskał 0,32%.