Coraz więcej wskazuje na to, że zapoczątkowana pod koniec 2004 roku przecena, która zmniejszyła wartości S&P500 o 4%, była tylko ruchem powrotnym do przełamanej w listopadzie strefy oporu. Teraz ta rozciągająca się od 1140 do 1160 pkt bariera tworzy wsparcie, którego rangę zwiększa znajdująca się na wysokości 1160 pkt linia trendu wzrostowego. Inwestorom powróciła chęć do kupna akcji, gdy indeks szerokiego rynku dotarł do poziomu 1164 pkt. Miało to miejsce podczas sesji 24 stycznia. Od tej pory notowania pną się w górę. Niestety, nie zdołały jeszcze pokonać krótkoterminowego oporu, jaki tuż poniżej 1215 pkt tworzy szczyt z grudnia. Należy jednak pamiętać, że w średnim terminie na wykresie S&P500 panuje trend wzrostowy, co większe szanse daje ustanawianiu nowych szczytów. Szczególnie po udanej obronie wsparcia. Powrót do 1160 pkt pozwolił ochłonąć szybkim wskaźnikom technicznym, które już od połowy grudnia nie sprzyjały kupowaniu akcji. Podstawy do dalszej zwyżki wydają się więc solidne. Inwestorzy, którzy posiadają akcje, nie mają powodów do ich sprzedaży. Te pojawią się dopiero w sytuacji gdy indeks ponownie skieruje się w dół i przełamie wspomnianą wcześniej strefę wsparcia. Sygnał kupna, potwierdzający dobrą kondycję byków, pojawi się z chwilą przełamania poziomu 1214 pkt.
Optymistyczne sygnały płyną z wykresu niemieckiego DAX. Wskaźnik ten znajduje się w podobnej sytuacji jak S&P500. Pod koniec 2004 roku poradził sobie z oporem znajdującym się w okolicy 4150 pkt i wygenerował średnioterminowy sygnał kupna. Na początku stycznia rozpoczął korektę. Ostatni tydzień przebiegał jednak pod wyraźne dyktando kupujących i w efekcie indeks niemieckich akcji dotarł do najwyższego poziomu od lipca 2002 roku. Pojawiła się więc kolejna zachęta do kupna. Do czasu, kiedy DAX będzie pozostawał ponad 4150 pkt, posiadacze długich pozycji mogą czuć się bezpiecznie. Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku londyńskiego FT-SE 100. Tutaj jednak należy się liczyć z korektą, która nie powinna sięgnąć niżej niż 4850 pkt.