W tym roku styczeń na rynku akcji wypadł bardzo słabo. Zamiast tradycyjnych, oczekiwanych przez inwestorów, zwyżek mieliśmy spadek kursów. Czy jest to zapowiedź ogólnie słabego roku?
To na pewno będzie trudny rok. Spodziewam się, że najgorszym okresem dla rynku akcji na całym świecie będzie wiosna. Będzie to związane z dalszymi podwyżkami stóp procentowych przez amerykański bank centralny. Przez lata Fed prowadził politykę taniego pieniądza, utrzymując stopy na niskim poziomie. To zachęcało do pożyczania środków i lokowania ich na rynkach finansowych. Powstały fundusze hedgingowe, stosujące nawet 30-krotną dźwignię finansową. Miały one możliwość uzyskania gigantycznych tanich kredytów w dolarach. W sytuacji słabnącej amerykańskiej waluty kredyty takie okazywały się jeszcze tańsze dla globalnych funduszy spekulacyjnych. Efektywny koszt takich pożyczek był bliski zeru. Pochodzący z funduszy ogromny "gorący" kapitał płynął szerokim strumieniem na rynki akcji, w tym na rynki wschodzące.
Czyli dalsze podwyżki stóp przez Fed mogą doprowadzić do pęknięcia tej bańki spekulacyjnej?
Tak. Szybkie podwyżki kosztu pieniądza mogą spowodować odpływ środków z rynku akcji. Podobnie inwestorzy reagowali już wiosną ubiegłego roku. Rynek przestraszył się wówczas, że tempo wzrostu amerykańskiej gospodarki jest na tyle szybkie, że Fed będzie zmuszony do radykalnego zaostrzenia polityki. Tym razem taki scenariusz może się w końcu sprawdzić. Stopy procentowe w USA znajdą się w przedziale 3-5% na koniec roku, konsensus wynosi 4%. A to oznacza koniec ery taniego pieniądza.
W Polsce wiosna może przynieść pogorszenie koniunktury giełdowej także z innych powodów. Po pierwsze, dane makroekonomiczne będą zapewne słabsze niż przed rokiem, kiedy gospodarka bardzo szybko się rozwijała. Było to związane z tzw. efektem unijnym - wzmożonym popytem ze strony firm i gospodarstw domowych w obawie przed zwyżką cen po wejściu Polski do UE. Ten efekt wysokiej bazy sprawia, że teraz porównania rok do roku muszą wypaść niekorzystnie. Poza tym przetoczy się kolejna fala dużych ofert akcji, które odciągną część pieniędzy na rynek pierwotny. Siła spadków na naszym rynku będzie zależeć od tego, na ile obecny u nas kapitał zagraniczny to "gorące", spekulacyjne pieniądze, które mogą szybko uciec w związku z zaostrzeniem polityki pieniężnej w USA.