Poniedziałkowe sesje na światowych giełdach nie przyniosły dużych zmian indeksów. Widać inwestorzy uznali, że ubiegłotygodniowe zwyżki wystarczyły i część z nich postanowiła spieniężyć zyski. Szeroki indeks amerykańskiego rynku S&P 500 zyskał w ostatnim tygodniu 2,7%. To nie jest wynik imponujący, ale zważywszy na fakt, że był to najsilniejszy tygodniowy wzrost od trzech miesięcy, a S&P 500 znalazł się prawie 3% powyżej tegorocznego minimum odnotowanego 24 stycznia, niektórym inwestorom wystarczyło to do realizowania zysków. Tym bardziej że wczoraj nie nadeszły najlepsze informacje ze strony spółek. Humory giełdowym graczom mogła popsuć np. firma WellPoint. Największe za Atlantykiem towarzystwo ubezpieczeń zdrowotnych poinformowało o spadku zysku w IV kwartale. Tym razem brakowało danych makroekonomicznych, ale pozytywnie rynek przyjął spadek cen ropy aż o 2%. Dzięki temu wzrosły m.in. notowania linii lotniczych Delta Air Lines. Do godz. 22.00 naszego czasu wskaźnik Dow Jones osiągnął wczorajszy poziom zamknięcia, a Nasdaq Composite spadł o 0,22%.
Główne indeksy europejskie zakończyły poniedziałkowe notowania na umiarkowanym plusie. Ogromna w tym zasługa spółek o profilu eksportowym. Umocnienie się dolara do euro (wczoraj notowania amerykańskiej waluty znalazły się na najwyższym poziomie od trzech miesięcy) spowodowało, że firmy, które sprzedają swoje produkty lub usługi na rynku w Stanach Zjednoczonych, mogą spodziewać się dużo lepszych wyników. Dlatego w pierwszej kolejności inwestorzy zgłosili wczoraj popyt na akcje takich spółek, jak holenderski Philips (26% sprzedaży generuje w USA), francuska firma cateringowa Sodexo (50% sprzedaży za Atlantykiem) czy niemiecki producent aut BMW (28%). Ich akcje zdrożały przynajmniej o 1%. Warto też zwrócić uwagę na wzrost notowań walorów spółek surowcowych. Np. walory brytyjskiego BHP Billiton zdrożały aż o 2%, pod wpływem raportu JP Morgan Chase, w którym analitycy twierdzą, że chińskie spółki energetyczne zgodziły się w tym roku zapłacić ok. 25% więcej za węgiel.