Reklama

Analityk 2004 roku nominacje

Kryteria: trafne rekomendacje i prognozy, rzetelne, wysokiej jakości analizy

Publikacja: 08.02.2005 09:00

Jak wyłoniliśmy najlepszych analityków?

Listę kandydatów rozesłaliśmy do firm zarządzających aktywami. Każda wskazywała trzech najważniejszych jej zdaniem analityków w danym sektorze(banki, branża TMT, spółki przemysłowe i rynek akcji), przyznając najlepszemu 3 punkty, drugiemu w kolejności 2 punkty i trzeciemu 1 punkt. O ostatecznej pozycji decydowała suma uzyskanych punktów. Ranking powstał na podstawie głosów 19 instytucji.

Marcin Jabłczyński

W swojej kategorii uzyskał 31% wszystkich głosów oddanych przez instytucje uczestniczące w naszej ankiecie. Ubiegły rok pokazał, że ma "dobre wyczucie", jeśli chodzi o duże banki.

W sierpniu 2004 r. podniósł rekomendację dla Banku BPH z "neutralnie" do "kupuj", co okazało się strzałem w dziesiątkę. Kurs właśnie rozpoczynał zwyżkę, która z poziomu 367 zł wyniosła walory w pobliże 500 zł. W tym czasie większość analityków - w oczekiwaniu na debiut PKO BP - spodziewała się spadku notowań w tym sektorze. Ciekawe, czy sprawdzą się dość kontrowersyjne zalecenia "akumuluj" na 2005 rok dla walorów ING BSK, które od ponad dwóch lat nie mogą uporać się z granicą 400 zł, i "sprzedaj" dla znajdujących się do niedawna w mocnym trendzie wzrostowym papierów BRE Banku. Spodziewa się, że banki w tym roku wypadną podobnie jak cały rynek - dadzą zarobić kilkanaście procent. Jeśli złotówka pozostanie mocna, jest możliwe, że ta grupa walorów wypadnie nieco lepiej od innych. Ryzykiem dla branży jest niewątpliwie bardzo niemrawy wzrost wartości kredytów zaciąganych przez przedsiębiorstwa. Podobnie jak w 2004 r., tak i w obecnym roku analityk nie spodziewa się znaczących problemów po stronie ryzyka kredytowego. Banki powinny również w miarę dobrze poradzić sobie z nowymi zasadami rachunkowości.

Reklama
Reklama

Wyniki banków ani zachowanie ich kursów w minionym roku nie były dla niego zaskoczeniem. Wyjątkiem była dość wyraźna poprawa rentowności mniejszych banków, takich jak BRE czy Millennium. Za duże wydarzenie uznał debiut PKO BP oraz fakt, że ten bank zaskakująco dobrze radzi sobie z konkurentami w segmencie detalicznym. M. Jabłczyński jest ubiegłorocznym "nabytkiem" DM BZ WBK. Pracę w tej firmie rozpoczął w styczniu 2004 r.

Sobiesław Pająk

W rankingu uzyskał 29% wszystkich głosów. Na pozycji czołowego analityka branży TMT wydaje się niezagrożony. Po kilku mniej udanych rekomendacjach (między innymi "akumuluj" dla Prokomu w lutym i maju ub.r. przy cenie w granicach 200 zł) po raz kolejny znalazł najwyższe uznanie u specjalistów.

W ubiegłym roku zaskoczyły go skala aprecjacji złotego wobec euro i dolara oraz stopień kumulacji popytu na produkty niektórych branż w okresie poprzedzającym akcesję Polski do UE. Na rok obecny zaleca ostrożność przy angażowaniu się w akcje. Uważa, że wyceny papierów z końca 2004 r. dyskontowały dość optymistyczny (choć, jak się wydaje, jeszcze realistyczny) scenariusz na scenie makro na 2005 rok. W takiej sytuacji szanse na sprawienie "pozytywnej niespodzianki" wobec oczekiwań rynku są nieco mniejsze niż ryzyko, że rzeczywiste dane nieco rozczarują. Dwucyfrowy wzrost indeksów giełdowych w tym roku uznaje za raczej mało prawdopodobny.

Biorąc pod uwagę stopień niedowartościowania spółek TMT, poza kilkoma zaledwie przypadkami, miejsca na wzrost nie widzi. Na tle rynku powinna dość dobrze wypaść większość spółek z sektora mediów. Pomogą w tym dalsze ożywienie na rynku reklamy oraz przeprowadzona przez część firm medialnych restrukturyzacja kosztowa, która powinna teraz znaleźć pełne odzwierciedlenie w wynikach.

S. Pająk jest dyrektorem Departamentu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego CDM Pekao oraz członkiem Komitetu Inwestycyjnego tego biura.

Reklama
Reklama

Andrzej Knigawka

W najbardziej wyrównanej stawce specjalistów zajmujących się spółkami przemysłowymi dostał 14% głosów. Trafne decyzje podejmował w ubiegłym roku w odniesieniu do KGHM.

Najpierw w styczniu obniżył rekomendację dla miedziowej spółki do "trzymaj". Na wiosnę doszło do załamania kursu. Na początku września podwyższył zalecenie do "kupuj", co poprzedziło silną falę zwyżek. Sukcesem była też marcowa rekomendacja "kupuj" dla Polfy Kutno. Niedługo po jej wydaniu rozpoczęła się walka o przejęcie kontroli nad farmaceutyczną spółką, która podbiła notowania z 230 zł do 335 zł w ciągu zaledwie dwóch miesięcy. Analityk twierdzi, że rok 2005 przyniesie spadek na naszym rynku akcji. Spowodują go wysokie wyceny spółek, erozja zysków firm wywołana dramatycznym umocnieniem się złotego, rekordowe zaangażowanie w akcje OFE oraz duża liczba planowanych ofert publicznych. Fundusze zagraniczne nie będą kupowały papierów polskich spółek tak chętnie, jak czyniły to w drugiej połowie 2004 r. W ciągu roku trzeba liczyć się z rewizją prognoz wzrostu gospodarczego (silny złoty, chimeryczny wzrost inwestycji), a wybory wpłyną na zwiększenie ryzyka politycznego.

Ten rok będzie ciężki dla eksporterów. Spółki produkcyjne, których sprzedaż jest uzależniona od konsumpcji krajowej, korzystające na umocnieniu złotego lub umiejące korzystać z napływu unijnych pieniędzy, będą zachowywać się lepiej od rynku, ale tylko jeśli generowane zyski zaspokoją oczekiwania analityków.

Od marca 2004 r. jest szefem działu analiz ING Securities.

Tomasz Bardziłowski

Reklama
Reklama

W swojej kategorii wygrał, uzyskując 29% głosów. Rozwarstwienie rynku, czyli zróżnicowane podejście inwestorów do poszczególnych sektorów i spółek, nie było dla niego niespodzianką.

Twierdzi, że coraz większa liczba firm notowanych na naszej giełdzie oraz powiększające się grono inwestorów przyczynią się do dalszej polaryzacji, jeśli chodzi o zachowanie się kursów przedsiębiorstw z różnych branż.

W ubiegłym roku zaskoczeniem było dla niego znaczące osłabienie się dolara. Na naszym rynku - skala umocnienia się złotego w drugiej połowie 2004 r., mająca związek z wejściem Polski do Unii, a co za tym idzie - słabsze notowania spółek eksportowych. W odniesieniu do tegorocznej koniunktury zauważa, że wyceny wielu spółek osiągnęły poziomy docelowe. Oczekiwanie na dalszy, dwucyfrowy wzrost indeksów byłoby dość optymistycznym podejściem. Z drugiej strony, na rynek polski mogą napłynąć jeszcze większe pieniądze z globalnych funduszy inwestycyjnych. Ta grupa inwestorów jest w stanie akceptować niższe stopy zwrotu niż fundusze inwestujące na emerging markets.

Na ten rok zaleca tzw. późnocykliczne spółki, czyli te, które zyskują razem ze wzrostem inwestycji przedsiębiorstw. Są to m.in. firmy z sektora TMT. Nadal utrzymywałby w portfelu PKN oraz duże banki.

Od stycznia tego roku jest prezesem Biura Maklerskiego CAIB Securities. Od lutego 2003 r. do końca 2004 r kierował działem analiz DM BZ WBK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama