Na stronach internetowych resortu finansów pojawiły się prognozy wykonania budżetu w każdym miesiącu tego roku. Wynika z nich, że najgorsze dla kasy państwa będą maj i luty.
O ile deficyt w styczniu ma wynieść 2,2 mld zł, czyli 6,3%, to po lutym ma już podskoczyć do 25,6%. Skąd taki duży wzrost? To po części skutek naszych płatności unijnych, a po części - wpływów z VAT.
- W pierwszym kwartale tego roku nasz kraj musi zapłacić stosunkowo dużą część składki unijnej, a w kolejnych - będzie płacić odpowiednio mniej - powiedział Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP. - Dlatego w I kwartale wydatki są stosunkowo wysokie.
Tyle tylko, że w styczniu budżet dostanie sporo pieniędzy z VAT, a także - z opóźnionych rozliczeń z roku ubiegłego. Tego efektu nie będzie już w lutym.
Jednak to nie luty będzie najgorszym miesiącem w tym roku. Okazuje się, że resort spodziewa się największego wzrostu deficytu w maju. Według szacunków Ministerstwa Finansów, dochody w tym miesiącu będą na poziomie ok. 12 mld zł, czyli - w normie. Jednak wydatki mają przekroczyć 20,5 mld zł. Tymczasem w I kwartale, gdy Polska ma wpłacać ową podwyższoną składkę, wynoszą one maksymalnie 18,5 mld zł.