Sytuacja techniczna nie skłania, niestety, do optymizmu. WIG20 kontynuował wczoraj osuwanie po odbiciu od oporu wynikającego ze szczytu z 3 stycznia. Potwierdziło się znaczenie psychologiczne tego poziomu. Choć na razie przecena nie nabrała jeszcze tempa, to zagrożenie szybkim spadkiem "wisi w powietrzu". Korekcie sprzyjają oscylatory znajdujące się w strefie wykupienia. Z tych względów kupowanie akcji największych spółek stało się obecnie bardzo ryzykowne. O tym, że na rynku robi się coraz bardziej nerwowo, świadczą choćby wczorajsze notowania Telekomunikacji Polskiej. Zakończyły one dzień na minusie, choć w pewnym momencie rosły już o blisko 2%.
Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że ostatnia fala wzrostowa w dotychczasowym kształcie dobiegła już końca. Teraz oczekiwać można kontynuacji korekty. Możliwe natomiast, że będzie na tyle płytka, że WIG20 po jej zakończeniu zdoła szybko odrobić straty i pokonać styczniowy szczyt. W takiej sytuacji 2000 pkt byłoby wciąż w zasięgu ręki. Z uwagi na to, że w ostatnich kilkunastu miesiącach inwestorzy nie wykazywali chęci do pozbywania się akcji za wszelką cenę, także i tym razem korekta może okazać się niezbyt dotkliwa.
Z maksimum sprzed ponad miesiąca nie może sobie też poradzić MIDWIG. Tyle że indeks kojarzony ze średnimi spółkami ma jeszcze jeden problem. Jest nim linia trendu spadkowego, biegnąca po szczytach począwszy od kwietnia ub.r. W średnim terminie odbicie od tych oporów oznacza powrót do konsolidacji w wąskim kanale 1650-1735 pkt. MIDWIG może zatem zniżkować jeszcze o ok. 4%. Po przejściowej poprawie w styczniu znowu spada siła relatywna średnich spółek względem WIG20. Wyceny obu grup firm są już zbliżone do siebie. O ile wskaźnik cena/zysk jest jeszcze nieznacznie niższy dla blue chips, to cena/wartość księgowa sugeruje, że to "średniaki" są tańsze. Uwagę zwraca jednak fakt, że część spółek wchodzących w skład MIDWIG-u znajduje się od pewnego czasu w trendzie spadkowym. Dobrym przykładem jest Amica, której notowania systematycznie opadają od maja ub.r.