Już druga z rzędu sesja upłynęła w spokojnych nastrojach. Jako że rynek porusza się w pobliżu szczytów hossy, taki zachowanie interpretowałbym pozytywnie. Nie ma dynamicznego odwrotu przy technicznych oporach, nie ma też nerwowych prób wybicia, które często kończą się fałszywymi sygnałami. I chociaż wczorajsze zachowanie rynku jest niejednoznaczne (mocne rozchwianie kursu TP, słabość PKN, PKO BP i Pekao), to rozkład obrotów w trakcie sesji oraz brak silnej reakcji podaży przy nieudanej próbie wyjścia WIG i WIG20 powyżej szczytów z początku stycznia pozwalają na przypisanie większego prawdopodobieństwa kontynuacji wzrostu. Szczególnie że na tle słabych giełd zachodnich nasz region po raz kolejny wyróżnia się pozytywnie.

Rynek konsoliduje się, czekając na wyniki kwartalne największych spółek. Zmiana w różnicy zachowania między WIG a WIG20 (podczas całej hossy to WIG dawał wcześniejsze sygnały kupna, a korekty były bardziej płaskie) pokazuje, że tym razem pierwsze skrzypce będą grać największe spółki i to one mogą dać sygnał do ruchu szerszego rynku. Scenariusz styczniowy na GPW zrealizował się dokładnie na przekór oczekiwaniom większości inwestorów. I nie myślę tu o braku "efektu stycznia", a raczej o stylu rozpoczęcia obecnej fali wzrostowej - bez żadnej konsolidacji lub mocnej sesji odwrotu indeksy ruszyły mocno w górę, by jednym ciągiem dotrzeć bez problemu do szczytów. Nie wydaje się, by rynek czekał teraz na prezentację najważniejszych raportów za IV kwartał - ruch rozpocznie się prawdopodobnie wcześniej, a o jego kierunku zadecydują najbliższe 2-3 sesje.

W kontekście szybkości procesu prywatyzacji rynek coraz baczniej będzie przyglądał się zapowiedziom PO i PiS co do ich planów w tej kwestii. Pierwsze wypowiedzi polityków (m.in. plany utrzymania znaczących udziałów w spółkach strategicznych - PKN, Lotos, PZU, PKO BP) wskazują na możliwość spowolnienia prywatyzacji, która przy obecnej ekipie przebiega bardzo szybko.

Zwróć uwagę na:

Importerów przed wynikami za IV kwartał 2004 r.