Walory łańcuckiej firmy spotkały się z dużym zainteresowaniem giełdowych graczy. Wpływ na to mogła mieć nie tylko cena emisyjna (50 zł) sporo niższa od wycen analityków (zaczynały się od 62 zł na akcję), ale i wielkość oferty (w sumie tylko 1,02 mln papierów, z czego 500 tys. nowych). Duzi gracze dopisali. Objęli ponad 800 tys. walorów - wszystkie, jakie dla nich przewidziano. Mali, dla których przeznaczono jedynie około 200 tys. akcji, chcieli kupić wielokrotnie więcej. Dostaną najwyżej 4% zamówionych. Zdaniem prezesa Śrubeksu Wojciecha Fedko, takie rezultaty subskrypcji rokują bardzo dobrze notowaniom firmy na parkiecie.

Spółka chce zadebiutować na GPW w najbliższy czwartek, 17 lutego. Jutro znane będą ostateczne wyniki oferty oraz nastąpi przydział papierów.

Nowi akcjonariusze będą mieć 56,6% kapitału. To, czy uzyskają kontrolę, nie jest jednak pewne. NFI z grupy CA IB, które pozbyły się części akcji Śrubeksu w ofercie, mają jeszcze ponad 17% i mogą pozostać kluczowym udziałowcem przedsiębiorstwa.

Fabryka z Łańcuta jest największym producentem śrub, nakrętek, wkrętów i nitów w Europie Środkowowschodniej. 60% produkcji kieruje na eksport. 25 mln zł z emisji wyda głównie na zakup maszyn.