- Redukcje wcale nie są proste. Część pracowników jest na zwolnieniach lekarskich, i to powoduje, że cały proces może się znacznie przeciągnąć - mówi Czesław Schejn, prezes Tonsilu Polska, a do niedawna również spółki matki. Po restrukturyzacji jego zakład ma zatrudniać 340 osób - najwięcej spośród wszystkich firm grupy Tonsil.

Pierwotnie zwolnienie 80 pracowników, 20% załogi, było opcją najbardziej pesymistyczną. Spółce nie udało się jednak podpisać tylu nowych kontraktów, ile zakładano. W pozostałych spółkach Tonsilu pracuje niespełna 200 osób. Prawdopodobnie również część z nich straci pracę. Spółka nosi się z zamiarem likwidacji firm mechanicznych.

- W ostatnim kwartale ubiegłego roku, zgodnie z naszymi przewidywaniami, sytuacja zaczęła się poprawiać. Znacznie wzrosła zwłaszcza sprzedaż krajowa. Wyniki większości naszych spółek również się poprawiły - twierdzi prezes Schejn. Mimo to Tonsil Polska zamknie ubiegły rok z dużą stratą. Jaką - prezes nie ujawnia. Według niego, pierwsze zyski w najważniejszej spółce grupy z Wrześni mogą się pojawić dopiero w trzecim lub czwartym kwartale tego roku. Jest to uzależnione od powodzenia programu "Nowy Tonsil", który ma wprowadzić na rynek nowe produkty. - Zdobyliśmy w ostatnim czasie kilka nagród za nasze głośniki - m.in. w Brukseli i Frankfurcie. Teraz chcemy przekuć to na wynik ekonomiczny - twierdzi C. Schejn.

Giełdowy Tonsil od kwietnia ubiegłego roku działa w upadłości. Tonsil Polska, jako wydzielona część produkcyjna, dzierżawi od upadłego zakładu wszystkie maszyny i patenty do produkcji systemów nagłośnienia. - Nie istniała zgodna z prawem możliwość przeniesienia tego majątku na nową spółkę. Dlatego nie ma ona praktycznie żadnego mienia i jej dalszy los zależy od przeprowadzenia upadłości z układem. A tego procesu, niestety, nie mogę ocenić najlepiej - mówi Czesław Schejn. Według niego, przeciągający się proces może zaszkodzić zarówno wierzycielom, jak i Tonsilowi Polska.