Oczywiście, że spotkamy się z ministrem, aby omówić zaistniałą sytuację. Wierzymy, że rozwiązanie można znaleźć tylko, jeśli siedzi się przy negocjacyjnym stole. Nie zgodzimy się jednak na opóźnianie terminu oferty publicznej PZU, ponieważ nie mamy żadnych innych umów niż podpisane z polskim rządem w 1999 r. i 2001 r. Te dwa dokumenty zobowiązują zarówno Skarb Państwa, jak i Eureko do wprowadzenia akcji PZU na giełdę tak szybko, jak jest to możliwe. Przesunięcie terminu debiutu PZU jest wbrew naszym interesom, bo spowoduje tylko zwiększenie szkód, jakie ponieśliśmy do tej pory.
Widzę pewną sprzeczność w Waszych działaniach. Mówi Pan, że chce wykonania umowy, która gwarantuje Wam przejęcie kontroli nad PZU. A w ubiegłym tygodniu Eureko wycofało z KNUiFE zawiadomienie o zamiarze nabycia akcji PZU, uprawniających do przekroczenia 50-proc. progu na WZA spółki. I to w sytuacji, gdy Wasz wniosek miał szansę być zaakceptowany.
Oczywiście, że musiałby być zaakceptowany, bo dysponujemy odpowiednią ilością wolnych środków. Pochodzą one m.in. ze sprzedaży F&C, naszej firmy zarządzającej aktywami na londyńskiej giełdzie. Skoro jednak nie mamy żadnej pewności, kiedy dojdzie do oferty publicznej PZU, zdecydowaliśmy się wycofać wniosek. Procedowanie nad nim nie miałoby w tej chwili sensu. Ministerstwo skarbu nawet nie wybrało jeszcze doradcy prywatyzacyjnego, a Jacek Socha mówił ostatnio wielokrotnie, że nie widzi szans, aby oferta publiczna PZU była możliwa w najbliższym czasie. Spodziewaliśmy się także, że KNUiFE powie nam, że w związku z brakiem terminu IPO trudno określić cenę, po jakiej nabywalibyśmy akcje PZU, a więc także ocenić, czy mamy wystarczające środki na sfinansowanie tej transakcji. Wycofując wniosek, unikniemy biurokratycznej przepychanki z nadzorem, który zasypywałby nas, jak to miało miejsce wcześniej, kolejnymi pytaniami. Wniosek złożymy ponownie, gdy tylko będzie znana data debiutu, tym samym przybliżona wartość akcji PZU. Nie mam wątpliwości, że sprostamy wymaganiom finansowym, bo dysponujemy odpowiednią ilością wolnych środków.
Wróćmy jednak do ewentualnych negocjacji z MSP. Gdyby w najbliższych dniach doszło do spotkania z ministrem Sochą, nadal będziecie obstawać przy twardym stanowisku, że nie zgadzacie się na zmiany tekstu ugody i zawieszenie arbitrażu, lecz domagacie się wykonania obowiązujących umów?
Po pierwsze, minister Socha zna nasze stanowisko, więc nie będzie to dla niego nic nowego.
Od kiedy? Czy poinformowaliście go o tym w ostatnich dniach?