Reklama

Umowy trzeba honorować

Z Ernstem Jansenem, wiceprezesem Eureko, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 11.02.2005 07:01

Czy jest Pan zadowolony z ugody, którą udało się wynegocjować z ministerstwem skarbu pod koniec ubiegłego roku?

Wtedy byłem. Jak sam pan zauważył, wynegocjowany dokument miał doprowadzić do ugody między stronami i rozwiązania problemów, które narosły w przeszłości. Niestety, dzisiaj nie widać na horyzoncie szans na ich rozwiązanie.

Stwierdził Pan niedawno, że w trakcie negocjacji prowadzonych z ministrem Jackiem Sochą tylko Eureko zdecydowało się na ustępstwa. Na czym one polegały?

Nie przypominam sobie żadnych ustępstw ze strony ministerstwa skarbu. Minister Socha przekonał nas, że z punktu widzenia Eureko, mądrym posunięciem byłoby ograniczenie naszych oczekiwań, co otworzyłoby drogę do zakończenia konfliktu. Jasne jest, że takie rozwiązanie, nie z naszej winy, nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie, ustępstwa z naszej strony spowodowały nową polityczną debatę wokół prywatyzacji PZU.

Dlaczego zgodziliście się na ograniczenie swoich udziałów w PZU? Minister Socha wielokrotnie podkreślał, że Wasza pozycja w PZU mogłaby być zdecydowanie mocniejsza, gdybyście wyegzekwowali umowę z 2001 r. Wtedy moglibyście mieć nawet 66% walorów PZU.

Reklama
Reklama

To prawda, że w umowie z 2001 r. nie ma ograniczeń co do liczby akcji, jakie Eureko może nabyć. Wręcz przeciwnie, Skarb Państwa zobowiązał się sprzedać nam pakiet 21% akcji PZU. Ta umowa jest wiążąca i nikt tego nie kwestionuje. Jedynym powodem naszych ustępstw była chęć rozwiązania konfliktu. Skoro nie został rozwiązany, wracamy do punktu wyjścia. Dlatego też poprosiliśmy polski rząd o wykonanie umowy z 2001 r. W państwie prawa nie można ignorować umów dobrowolnie podpisanych przez strony.

Chciałbym się upewnić. Jak rozumiem, nie jesteście już zainteresowani ugodą...

Chyba oczywiste jest, że ugoda, którą wynegocjowaliśmy tuż przed świętami Bożego Narodzenia, nie została podpisana przez polski rząd. Termin, jaki daliśmy rządowi na podpisanie porozumienia w wynegocjowanej wersji, upłynął 7 lutego. Uzgodniliśmy zawieszenie postępowania arbitrażowego, tak by móc zawrzeć ugodę. To nie nastąpiło, dlatego wracamy do arbitrażu.

... i żądacie wykonania umowy z 2001 r., która gwarantuje Wam zakup 21% papierów PZU w ofercie publicznej?

Tak. Swoją drogą, powinna być wykonana już dawno. Teraz jednak oczekujemy przeprowadzenia oferty publicznej PZU w najbliższym możliwym terminie i sprzedaży nam 21% akcji tej firmy.

Czy to oznacza, że nie będzie Pan spotykać się z ministrem skarbu i rozmawiać o przesunięciu terminu debiutu PZU z czerwca na grudzień oraz innych propozycjach zmian w tekście ugody, jakie zaproponowało w ostatnich dniach Eureko?

Reklama
Reklama

Oczywiście, że spotkamy się z ministrem, aby omówić zaistniałą sytuację. Wierzymy, że rozwiązanie można znaleźć tylko, jeśli siedzi się przy negocjacyjnym stole. Nie zgodzimy się jednak na opóźnianie terminu oferty publicznej PZU, ponieważ nie mamy żadnych innych umów niż podpisane z polskim rządem w 1999 r. i 2001 r. Te dwa dokumenty zobowiązują zarówno Skarb Państwa, jak i Eureko do wprowadzenia akcji PZU na giełdę tak szybko, jak jest to możliwe. Przesunięcie terminu debiutu PZU jest wbrew naszym interesom, bo spowoduje tylko zwiększenie szkód, jakie ponieśliśmy do tej pory.

Widzę pewną sprzeczność w Waszych działaniach. Mówi Pan, że chce wykonania umowy, która gwarantuje Wam przejęcie kontroli nad PZU. A w ubiegłym tygodniu Eureko wycofało z KNUiFE zawiadomienie o zamiarze nabycia akcji PZU, uprawniających do przekroczenia 50-proc. progu na WZA spółki. I to w sytuacji, gdy Wasz wniosek miał szansę być zaakceptowany.

Oczywiście, że musiałby być zaakceptowany, bo dysponujemy odpowiednią ilością wolnych środków. Pochodzą one m.in. ze sprzedaży F&C, naszej firmy zarządzającej aktywami na londyńskiej giełdzie. Skoro jednak nie mamy żadnej pewności, kiedy dojdzie do oferty publicznej PZU, zdecydowaliśmy się wycofać wniosek. Procedowanie nad nim nie miałoby w tej chwili sensu. Ministerstwo skarbu nawet nie wybrało jeszcze doradcy prywatyzacyjnego, a Jacek Socha mówił ostatnio wielokrotnie, że nie widzi szans, aby oferta publiczna PZU była możliwa w najbliższym czasie. Spodziewaliśmy się także, że KNUiFE powie nam, że w związku z brakiem terminu IPO trudno określić cenę, po jakiej nabywalibyśmy akcje PZU, a więc także ocenić, czy mamy wystarczające środki na sfinansowanie tej transakcji. Wycofując wniosek, unikniemy biurokratycznej przepychanki z nadzorem, który zasypywałby nas, jak to miało miejsce wcześniej, kolejnymi pytaniami. Wniosek złożymy ponownie, gdy tylko będzie znana data debiutu, tym samym przybliżona wartość akcji PZU. Nie mam wątpliwości, że sprostamy wymaganiom finansowym, bo dysponujemy odpowiednią ilością wolnych środków.

Wróćmy jednak do ewentualnych negocjacji z MSP. Gdyby w najbliższych dniach doszło do spotkania z ministrem Sochą, nadal będziecie obstawać przy twardym stanowisku, że nie zgadzacie się na zmiany tekstu ugody i zawieszenie arbitrażu, lecz domagacie się wykonania obowiązujących umów?

Po pierwsze, minister Socha zna nasze stanowisko, więc nie będzie to dla niego nic nowego.

Od kiedy? Czy poinformowaliście go o tym w ostatnich dniach?

Reklama
Reklama

Mniej więcej od połowy stycznia. Od tego czasu nasze stanowisko się nie zmieniło. Oczywiście z uwagą będziemy przysłuchiwać się propozycjom ministra Sochy, ale rzeczywistość jest taka, że od 7 lutego zostało wznowione postępowanie w arbitrażu. Nie zawiesimy go, dopóki nie zostanie ustalony najkrótszy możliwy termin debiutu PZU oraz nie uzyskamy zapewnienia, że jesteśmy inwestorem akceptowanym w Polsce.

Minister Socha uzależnia jednak podpisanie ugody z Eureko od zgody Sejmu. Może ją uzyskać najwcześniej pod koniec przyszłego tygodnia. Nie możecie trochę poczekać z wykopywaniem toporów wojennych? Przecież może się okazać, że Sejm nie odrzuci ugody i będą mogły wejść w życie rozwiązania, które wspólnie udało się Wam wynegocjować w grudniu ub.r.?

Po pierwsze, prowadzimy rozmowy z rządem, nie parlamentem. Po drugie, postępowanie arbitrażowe nie jest wykopywaniem toporów wojennych, tylko sposobem na dojście do rozwiązania problemów. Możliwość skorzystania z arbitrażu daje umowa o wzajemnej ochronie inwestycji, podpisana przez Polskę i Królestwo Holandii. Arbitraż służyć ma usunięciu ewentualnych przeszkód, jakie pojawiłyby się pomiędzy polskim rządem a inwestorem holenderskim. Ochrona dotyczy również inwestycji Eureko. Nie sądzę, żeby znalazł się ktoś, kto z pełną odpowiedzialnością powiedziałby, że polski rząd aktywnie chronił nasze inwestycje...

Na przykład minister Socha i prawnicy reprezentujący Polskę w wytoczonym przez Was arbitrażu...

Przyznaję, że minister Socha był bardzo twardym negocjatorem. Zmusił nas do dużych ustępstw, nie dając w zasadzie nic w zamian. Mam dla niego duży szacunek, bo włożył wiele wysiłku w rozwiązanie problemu, który nie został przez niego spowodowany. Ale faktem jest, że nie podpisał porozumienia, które wynegocjowaliśmy w grudniu. Umowy więc nie ma.

Reklama
Reklama

Czy podsumowaliście już szkody, jakie ponieśliście w związku z niewywiązaniem się Polski z umowy z 2001 r?

Tak. Ale ze względu na poufność postępowania arbitrażowego, nie jestem gotów wypowiadać się na temat wysokości odszkodowania.

Kiedy, według Pana, mógłby nastąpić debiut PZU, a więc także przejęcie kontroli przez Eureko nad spółką? Decydując się na wyegzekwowanie umowy z 2001 r. musi się Pan liczyć z niezbyt przyjaznym stanowiskiem MSP. Jak sądzę, strona polska będzie chciała odwoływać się od wyroku arbitrażu. Finał może więc nastąpić nawet za kilka lat...

Uważam, że proces arbitrażowy jako taki nie ma nic wspólnego z debiutem PZU. Umowy, które podpisaliśmy ze Skarbem Państwa, to osobna sprawa, toczący się arbitraż to zupełnie coś innego. Umowy są ważne i to nie im będą przyglądać się arbitrzy, oni ocenią zachowanie polskiego państwa.

Rozumiem, ale umowy obowiązują od 1999 r. i 2001 r. i choć gwarantują upublicznienie PZU w możliwie najkrótszym czasie, nadal spółka nie jest notowana na giełdzie. Nie uważa Pan, że wejście w kolejny konflikt ze Skarbem Państwa zapewne odsunie moment debiutu PZU o kolejne lata. A tym samym szybko nie spełnią się Wasze oczekiwania.

Reklama
Reklama

Mogę tylko powtórzyć, że moim zdaniem arbitraż nie przeszkadza w jak najszybszym upublicznieniu PZU. A także, że zawsze chcieliśmy, żeby nastąpiło ono jak najszybciej. To polski rząd odkładał wprowadzenie spółki na giełdę. Już kilka lat temu uzgodniliśmy z ministrem Wiesławem Kaczmarkiem harmonogram, który przewidywał, że PZU znajdzie się na giełdzie w 2003 r. Choć uważaliśmy wówczas, że przewidywany termin jest zbyt odległy, zdecydowaliśmy się parafować harmonogram, tak aby nikt nam nie zarzucił potem, że byliśmy przeciwni upublicznieniu PZU. I co? Minęły dwa kolejne lata - spółka nadal nie jest notowana na GPW, choć istnieje harmonogram parafowany przez jednego z ministrów skarbu. Czas skończyć z myśleniem, że można nie honorować umów tylko dlatego, że jest się u władzy.

Ale kiedy, według Pana, możliwy jest debiut PZU? Termin musi być dla Was ważny, skoro - jak pamiętam - od wejścia PZU na giełdę uzależniana była oferta publiczna samego Eureko.

Uważam, że termin zapisany w ugodzie, czyli czerwiec 2005 r., jest nadal realny. Wykonanie harmonogramu wymagałoby ścisłej współpracy obu stron, czego nie jestem dzisiaj pewien. Co do debiutu Eureko. Rzeczywiście, dwa lata temu uzależnialiśmy go od oferty publicznej PZU - chodziło o pozyskanie części kapitałów z giełdy. Dzisiaj jednak nasza sytuacja jest znacznie lepsza, bo sprzedaliśmy część naszych aktywów i uzyskane pieniądze możemy przeznaczyć na zakup akcji PZU.

Macie teraz 31,81% walorów PZU, po zrealizowaniu umowy z 2001 r. w Waszych rękach będzie więc blisko 53% akcji spółki. Czy zamierzacie skupować akcje z giełdy?

Nie. Nie mamy takich planów. Chcemy, aby PZU było okrętem flagowym warszawskiej giełdy i zamierzamy dać szansę innym inwestorom, aby zyskali na wzroście wartości tej spółki. Co na pewno nastąpi, gdy tylko zostanie ona odcięta od wpływów politycznych oraz po niezbędnej modernizacji.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama