France Telecom, inwestor strategiczny Telekomunikacji Polskiej, zarobił w II półroczu 1,68 mld euro, podczas gdy rok wcześniej do kasy spółki wpłynęło "na czysto" 648 mln euro. Sprzedaż w lipcu-grudniu 2004 wyniosła 24 mld euro i była o 700 mln euro wyższa niż w II połowie 2003 r.
Wyniki spółki poprawiły się głównie dzięki coraz lepszym rezultatom działów telefonii komórkowej - Orange i internetowego - Wanadoo (spółka wydała w ub.r. w gotówce i akcjach aż 9,7 mld euro na wykup z rynku walorów obu tych firm zależnych). Orange w ub.r. powiększył liczbę abonentów o 4,5%, do 21,25 mln, jednak firma traciła udział w rynku telefonii komórkowej we Francji już drugi rok z rzędu na rzecz należącego do Vivendi operatora SFR oraz spółki Bouygues Telecom.
Do poprawy wyników przyczyniły się również oszczędności. W ciągu ostatnich dwóch lat France Telecom zwolnił aż 20 tys. pracowników.
O ile wyniki za II półrocze okazały się dość dobre, to inwestorzy z większą niepewnością patrzą w przyszłość. Wczoraj rozczarowały ich przede wszystkim zapowiedzi dotyczące wypłaty dywidendy. Wprawdzie spółka zapowiedziała, że prawie podwoi kwotę zysku z 2004 r. do podziału z akcjonariuszami, z 25 eurocentów na akcję w 2003 r. do 48 eurocentów, to jednak rynek spodziewał się co najmniej 50 eurocentów. To główny powód, dla którego po publikacji raportu finansowego akcje FT staniały o 2% - tłumaczą analitycy z giełdy paryskiej.
Firma zapowiada, że jej zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) wzrośnie do ok. 19 mld euro. W ub.r. zwiększył się o 7,4%, do 18,3 mld euro. Sprzedaż w latach 2005-2007 ma rosnąć o 3-5% rocznie. W ubiegłym miesiącu spółka zapowiedziała kolejne zwolnienia. Pracę ma stracić ok. 8 tys. osób spośród ok. 200 tys. pracowników teraz zatrudnionych na całym świecie (w ub.r. zrezygnowano z 12 tys. etatów).