Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 12.02.2005 15:18

Marek Pryzmont

W Sylwestrowej gorączce analitykom umknęła dość ciekawa informacja. Ja jej

przynajmniej na początku stycznia w tekstach nie widziałem, co zawsze

przemawia za skutecznością giełdowych wskazówek. Mowa o jednym z giełdowych

mitów z serii tych "egzotycznych". Według niego, powstanie kolejnego

Reklama
Reklama

najwyższego na świecie drapacza chmur zwiastuje koniec hossy. W Tajpei 31

grudnia 2004 r. do użytku oddano najwyższy obecnie Taipei-101, a dzień

później amerykańskie indeksy na otwarcie pobiły rekordy dwuletniej hossy i

ruszyły do mocnej styczniowej korekty. Spiskowa teoria dziejów znów dała o

sobie znać. Wspominam o tym teraz dlatego, że rynek amerykański stoi w

kolejnym tygodniu przed możliwością zaprzeczenia tym giełdowym "regułom" i

Reklama
Reklama

poprawienia szczytów hossy. Niewątpliwie ich brak, mimo pozornej

niezależności GPW, jest w tej chwili ciężarkiem dla warszawskich indeksów,

które choć w tym tygodniu goniły węgierski BUX i europejskie indeksy, to w

przeciwieństwie do tych rynków, nowych szczytów (WIG20) nie zrobiliśmy.

Gdyby do tego towarzystwa dołączyła Ameryka, my też nie oprzemy się pokusie

przełamania szczytów i wyciśnięcia krótkich pozycji.

Reklama
Reklama

Zacząłem jednak od "argumentu", że szczyt w USA już był. Ostatnie dane o

nastrojach i przepływach kapitału już takiej pewności nie dają. Argumentem

dla byków jest fakt, że mieliśmy teraz drugi tydzień z rzędu, gdy do

amerykańskich funduszy akcji wpłacono około 4,5 mld $. Ostatni raz

inwestorzy tak wyraźnie przekładali swój optymizm w czyny w pierwszej

Reklama
Reklama

połowie listopada, gdy mieliśmy chyba najbardziej dynamiczny wzrost 2004

roku. W drugim i trzecim tygodniu listopada wpłacono do funduszy akcji

odpowiednio 4,2 mld $ oraz 4,3 mld $. Optymizm inwestorów nakręcały wtedy

wybory prezydenckie i nadzieja na rajd Św. Mikołaja połączony z efektem

stycznia. Teraz również w ostatnich dwóch tygodniach mamy sporo świeżego

Reklama
Reklama

kapitału na rynku akcji i choć poziom optymizmu wyrażany w ankietach jest

zbyt wysoki na dłuższy trend wzrostowy, to opinie o rynku są wyraźnie mniej

entuzjastyczne niż na przełomie roku. W ankiecie Investors Intelligence 29

XII mieliśmy rekordowe 62,9% byków (19,6% niedźwiedzi), a w tym tygodniu 9

lutego odsetek byków to 54,6% (23,2% niedźwiedzi). Pamiętając o

Reklama
Reklama

kontariańskim odczycie tej ankiety, należy stwierdzić, że taki układ

sugeruje, że indeksy szczyty ze stycznia jednak poprawią.

Ale naiwnością byłoby sądzić, że w tym tygodniu cokolwiek może być

"oczywiste". Przeczy temu giełdowy kalendarz, który w ostatnim tygodniu

świecił pustkami. Teraz inwestorów od wtorku zaleje fala danych makro, ale

tak naprawdę kluczowe dla wszystkich rynków będzie wystąpienie Alana

Greenspana przed Kongresem USA. Właśnie z tego wystąpienia, a nie z samych

komunikatów po posiedzeniu FOMC, inwestorzy mogą tak naprawdę najwięcej się

dowiedzieć. Wydarzenie to samo w sobie zawsze jest bardzo istotne, ale

dodatkowo w ostatnim okresie rynek dostał tyle sprzecznych sygnałów odnośnie

polityki pieniężnej, że wyraźne określenie kolejnych działań banku

centralnego powinno wywołać sporo zamieszania na rynkach. Dylemat jaki

gryzie teraz inwestorów to czy stopy procentowe dalej będą stopniowo

podnoszone na każdym z kolejnych posiedzeń, czy czas w końcu zrobić przerwę.

Ten drugi scenariusz sugerował w tym tygodniu w środowym wywiadzie dla WSJ

prezes Fed z Atlanty. Postać to o tyle ciekawa, że w opinii rynku uchodzi za

zwolennika podwyżek stóp. Skoro taka osoba sugeruje konieczność zmiany

polityki Fed, to rynek dość szybko zinterpretował to jako zapowiedź przerwy

w podwyżkach stóp, tym bardziej, że to samo na początku tygodnia powtarzali

inni członkowie Fed. Na chwilę obecną, ry że zachowanie amerykańskiego rynku obligacji od

początku roku dyskontuje już zatrzymanie podwyżek stóp procentowych.

Korzystny dla rynku akcji spadek rentowności może jednak budzić zdziwienie i

trochę zastanawiać. W środowisku rosnących stóp procentowych rentowność 30

letnich obligacji na początku lutego spadła poniżej dołków z marca 2004 r. i

zbliża się do poziomów, z połowy 2003 r., gdy rynek bardzo mocno obawiał się

... deflacji.

W tym kontekście widać, jak ważne będzie wtorkowe/środowe wystąpienie

Greenspana. Natomiast z danych makro należy w tym tygodniu zwrócić

szczególną uwagę na wtorkową sprzedaż detaliczną (dwucyfrowy procentowy

spadek sprzedaży samochodów przełoży się spadek 0,4%, ale dane bez

samochodów pokażą analogiczny wzrost głównie dzięki znanym już lepszym od

oczekiwań danym o sprzedaży w sieciach handlowych i droższym cenom ropy),

środowej produkcji przemysłowej (ISM ostrzega przed negatywnymi danymi, choć

trudno tak naprawdę oszacować wpływ ostatnich wahań EUR/USD), czwartkowe

wnioski od bezrobotnych (wydarzeniem byłby spadek poniżej 300k), no i w

końcu piątkowych danych o inflacji PPI, która w obliczu ewentualnych

dalszych spekulacji o polityce Fed będzie mieć szczególne znaczenie. To

oczywiście nie jedyne dane makro, ale to one właśnie wraz z Greenspanem będą

mieć największy wpływ na amerykańskie parkiety. A wyniki spółek ? Po

pierwsze sezon wyników się już kończy, a po drugie przy takim kalendarzu

danych makro przestają być wydarzeniem.

Za to zupełnie odwrotnie u nas. Już w poniedziałek mamy trzęsienie ziemi na

naszym rynku, a potem będzie tylko ciekawiej. Wyniki w poniedziałek

publikuje KGHM, PKO BP i Agora. Według ankiety Reutera analitycy oczekują

zysku miedziowej spółki na poziomie 196 mln zł. Należy jednak pamiętać, że

tutaj bardzo często mamy klasyczną ruletkę. Rynek nie zna bowiem szczegółów

polityki hedgingowej koncernu (zabezpieczenie cen ropy i kursu dolara), a

operacje z tym związane stanowią bardzo znaczącą pozycję w bilansie. Zresztą

niech świadczy o tym fakt, że najniższa prognoza zysku netto wynosi 105

milionów złotych, a najwyższa 551 milionów złotych. Bardzo duże znaczenie

będzie tutaj miało nie tylko "ile", ale i "jak" zarobiła spółka. Jeśli

chodzi o PKO BP, to wynik banku ma ogromne znaczenie nie tylko dla kursu tej

spółki. Reakcja na wyniki bankowego lidera (powiedzmy) powinna przełożyć się

na resztę sektora bankowego. Ten ma bardzo duży udział w WIG20, więc

praktycznie ta jedna spółka może ustawić nastroje dla całego rynku. Mediana

prognoz 13 analityków pokazuje, że PKO BP zarobił w całym 2004 roku 1,538

mld zl wobec 1,228 mld zł w 2003 roku. Należy jednak przypomnieć casus BRE

Banku, którego strata mogła przyprawić w pierwszym momencie o zawał, a jak

się później okazało wręcz ucieszyła rynek faktem czyszczenia bilansu. Piszę

o tym dlatego, że wyniki PKO BP mamy za IV kw (z reguły najgorszy w

sektorze) i część analityków przestrzega także w przypadku tego banku, że

mogło dojść do ładnie nazywanego "przeglądu aktywów", czy też "księgowania

kosztów" na koniec roku. Czyli znowu, tak jak przy KGHM, nie tylko ważne

"ile" bank zarobi, ale też "jak" to osiągnął. Niby banalne stwierdzenie, ale

przecież nie zawsze inwestorzy tak dokładnie oglądają wyniki. Najwyżej

później korygują pierwsze emocjonalne reakcje. Teraz ostrożność będzie

większa. Trzecia w poniedziałek uwagę skupi Agora, której zysk netto w IV

kwartale ma osiągnąć 26,2 mln w porównaniu ze stratą 0,2 mln zł w

analogicznym okresie ubiegłego roku. Odwrotnie niż to jest w sektorze

bankowym, dla spółek medialnych to najlepszy okres w roku. Na koniec pytanie

bez odpowiedzi - czy spółki podadzą wyniki po sesjten tydzień to podawana przez GUS we wtorek

o 16:00 inflacja w styczniu oraz w czwartek o 16:00 także styczniowa

dynamika produkcji przemysłowej wraz z cenami produkcji sprzedanej

przemysłu. Te dane będą miały kluczowe znaczenie jeśli chodzi o oczekiwania

do przyszłotygodniowego posiedzenia RPP, oczywiście nie zapominając o

publikowanej przez NBP projekcji inflacji. 13 na 16 ankietowanych analityków

oczekuje, że na posiedzeniu 24-25 lutego RPP zmieni nastawienie z

restrykcyjnego na neutralne. Reszta oczekuje zmiany nastawienia dopiero w

kwietniu. Zagraniczny kapitał oczywiście nie będzie czekać na decyzję RPP,

ale zacznie je dyskontować od razu po wtorkowej i czwartkowej publikacji.

Reakcję na wtorkową inflację zobaczymy już na środowej aukcji 5 letnich

obligacji za 2,5-3,5 mld zł. Chyba nie muszę powtarzać, że rynek akcji

zdominowany jest w tej chwili przez popyt kładziony przez zagraniczne

fundusze. Jeśli po wtorkowej inflacji złoty zacznie się umacniać, a środowa

aukcja pokaże gigantyczny popyt na polskie obligacje, to należy oczekiwać,

że bardzo szybko pomoże to też rynkowi akcji.

Nie mogę nie wspomnieć o pojawiających się spekulacjach dotyczących

możliwości czerwcowych wyborów. W tym tygodniu głos zabrał marszałek

Cimoszewicz, który nie wykluczył jeszcze takiej możliwości. Rynek walutowy

potraktował to jako pretekst do realizacji zysków (czytaj - analitycy mieli

o czym pisać), a ja nie znalazłem w tym tygodniu nikogo, kto chciałby

postawić orzechy przeciwko moim dolarom, na scenariusz wyłamania się z

klubowej dyscypliny aż 50 posłów SLD. Bo właśnie około tylu posłów musiałoby

podnieść rękę 5 maja, by rozwiązać Sejm. Polityczna fikcja. Mocno zdziwił

mnie na koniec tygodnia raport Merrill Lynch, który trochę uległ tej

politycznej rozgrywce i uznał, że "w tym kontekście zainteresowanie rynku

polityką zwiększy się, a głosowanie w Sejmie nad samorozwiązaniem

zaplanowane na 5 maja skupi dużo większą uwagę niż oczekiwano po decyzji SLD

o zorganizowaniu wyborów w konstytucyjnym, jesiennym terminie. Teraz wynik

tego głosowania jest niepewny" ... "Patrząc z dystansu, to czy wybory odbędą

się w czerwcu, czy we wrześniu niewiele zmienia. Ale biorąc pod uwagę, że

rynki były zahipnotyzowane dotychczasową stabilnością polityczną, możliwość

jej skrócenia z 6 do 3 miesięcy nie przejdzie niezauważona". Jeśli poważnie

traktować te wszystkie obawy, to mamy pewną niekonsekwencję w zachowaniu

rynków. Gdyby faktycznie cokolwiek w tym tygodniu się zmieniło, to

widzielibyśmy to na rynku obligacji, oraz na rynku akcji, który oddawałby

wcześniejsze wzrosty - tłumaczone przecież też po części przesunięciem o 3

miesiące wyborów. Zamiast tego rynek obligacji był bardzo stabilny, a na

rynku akcji widzieliśmy znowu szturm zagranicznych inwestorów na akcje TPS,

czy najmocniej na PKN.

Podsumować należałoby to wszystko jakąś prognozą. Na 100% można być pewnym

tylko jednego - będzie ciekawie. Gwarantują to opisane wyżej wydarzenia, od

poniedziałkowych wyników polskich spółek począwszy, przez Greenspana, a na

amerykańskich i polskich licznych danych makro kończąc. Przy takim natłoku

wydarzeń zawsze powtarzam, że rynkowej koniunktury nie należy wtedy

prognozować, a jedynie reagować na napływające na rynek informacje. Każdego

dnia mamy bowiem wydarzenia, które radykalnie mogą zmienić rynkowe nastroje.

Jak na razie jednak ocena rynku nie może być inna niż w zeszłym tygodniu.

Ostatnie sesja to kontynuacja "dyktatu zagranicy" i teraz główny dylemat

inwestorów to pytanie, czy pokonamy styczniowe szczyty. Jak sugerowałem na

początku, moim zdaniem USA ustanowi nowe rekordy, a to pociągnie także nasz

rynek. O tym czy takie wybicie byłoby zet.com

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama