Udane piątkowe notowania pozwalały mieć nadzieję na dobry początek tygodnia, ale kupujący nie byli w stanie doprowadzić do kontynuacji zwyżki. S&P 500 po dwóch godzinach handlu nieznacznie tracił na wartości, podtrzymując tym samym przekonanie, że w najbliższej przyszłości nie ma co liczyć na trwały ruch w górę. W ostatnich miesiącach na wykresie tego indeksu wyraźnie zarysował się trend boczny, który od dołu jest wspierany przez szczyty z pierwszego kwartału 2004 r., a od góry ograniczany przez górkę z końca ubiegłego roku.

Po słabym początku roku wydawało się, że sprzedający uzyskają trwalszą przewagę. Jednak po koniec stycznia popyt uaktywnił się, co pozwoliło S&P 500 wyraźnie odbić się od kluczowego w dłuższym terminie wsparcia przy 1157 pkt. To jeszcze nie wyklucza realizacji niepomyślnego dla posiadaczy akcji scenariusza zakończenia blisko dwuletniej hossy, ale na pewno odsuwa ją w czasie. By nadal był on aktualny, podaż nie powinna dopuścić do przekroczenia 1214 pkt, gdzie wypadło maksimum z końca ub.r. Zniżka poniżej 1192 pkt będzie zapowiadać ponowny test wsparcia przy 1157 pkt.

Segment technologiczny nadal wypada w USA słabiej niż cały rynek. Poprawę koniunktury z przełomu stycznia i lutego można interpretować jako ruch powrotny po przełamaniu przez Nasdaq 100, zrzeszający największe firmy z sektora nowych technologii, wsparcia w postaci szczytu ze stycznia 2004 r. Ten indeks nie zdołał na razie zamknąć okna bessy z połowy minionego miesiąca, co również każe utrzymywać negatywne nastawienie do tej grupy spółek. Utrzymuje się sygnał sprzedaży na tygodniowym MACD, który został poprzedzony utworzeniem negatywnej dywergencji. To każe przypuszczać, że większe są szanse na kontynuację spadkowej tendencji niż bicie ubiegłorocznych rekordów.

Na giełdach w Czechach i na Węgrzech nastroje wciąż znakomite. Na obu rynkach zostały ustanowione wczoraj kolejne historyczne maksima. Węgierski BUX już prawie w całości zrealizował zasięg wzrostu, wynikający z wysokości (liczonej w punktach, a nie procentach) trzyletniego kanału, z którego wybił się na jesieni ub.r. To może powodować większą skłonność do realizacji zysków.