Reklama

Filar z RPP: Inflację i finanse trzeba ustabilizować w 1-2 lata, by przyjąć euro do 2010

Warszawa, 15.02.2005 (ISB) - Jeśli Polska chce wejść do strefy euro do 2010 roku, w ciągu najbliższego roku-dwóch lat powinna osiągnąć pewność, że sytuacja fiskalna, inflacja i kurs złotego będą na tyle ustabilizowane, by trwale spełniać kryteria z Maastricht, wymagane od kandydatów do wspólnej waluty, uważa członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Dariusz Filar.

Publikacja: 15.02.2005 11:05

"Jeżeli chcielibyśmy dokonać tego w ramach trwającej dekady, to trzeba poukładać wszystkie klocki w ciągu najbliższego roku-dwóch" - powiedział Filar podczas seminarium na temat wejścia do euro zorganizowanego przez WGI.

Filar powiedział, że inflacja konsumencka w Polsce powinna być ustabilizowana na niskim poziomie jeszcze przed wejściem do europejskiego mechanizmu walutowego ERM2. Podkreślił, że wskaźnik ten musi być trwale, a nie tylko chwilowo, obniżony.

"Ponieważ to jest średnia krocząca, to musimy mieć tę inflację ustabilizowaną przez cały okres ERM2" - powiedział członek rady.

Kryterium z Maastricht dotyczące inflacji zakłada, tempo wzrostu cen w kraju ubiegającym się o członkostwo w unii monetarnej nie może przekraczać w 12-miesięcznym okresie referencyjnym o więcej niż 1,5 pkt proc. średniej inflacji w trzech krajach UE o najbardziej stabilnych cenach.

Zdaniem Filara, inflacja konsumencka spadnie do dopuszczalnego przez bank centralny pasma wahań 2,5% +/- 1 pkt proc. latem tego roku wobec 4,4% r/r w grudniu ub. roku.

Reklama
Reklama

"Szoki roku ubiegłego - naftowy i unijny - wypchnęły inflację do 4,5%. Zobowiązaliśmy się do sprowadzenia jej do celu i zaryzykuję, że miesiące letnie tego roku - i tu daję głowę - będą okresem szybkiego wracania inflacji do celu. Wskaźnik cen na pewno powróci do dopuszczalnego zakresu wahań" - powiedział członek rady.

Ekonomiści bankowi oczekują, że inflacja będzie jeszcze rosła w tym kwartale, ale od drugiego kwartału powinien nastąpić jej gwałtowny spadek.

Filar przypomniał, że w czasie dwuletniego okresu przebywania w ERM2, polska waluta, jak i inflacja, będą musiały zachowywać się stabilnie.

"Żeby stabilizować kurs, mamy dwa instrumenty: stopy procentowe i interwencje. Ale cele są dwa i stabilizowanie kursu może popadać w konflikt ze stabilizowaniem inflacji, bo podnosząc stopy stwarzamy presję na kurs walutowy, więc najlepiej by było, aby inflacja była już ustabilizowana przed wejściem do ERM2 i w całym ERM2 taka pozostawała" - podkreślił Filar.

Dodał, że łatwiej stabilizuje się kurs walutowy, gdy ustabilizowane są finanse publiczne, bo inaczej oznaczałoby to dłuższe przebywanie w ERM2.

Filar powiedział także, że jeśli uda się ustabilizować i zakotwiczyć inflację oraz oczekiwania inflacyjne, łatwiej będzie przebywać w mechanizmie kursowym. "Ale to jest praca na dziś i to dlatego RPP jest tak powściągliwa mówiąc o redukcji stóp" - dodał.

Reklama
Reklama

Według niego, z ostatniego spotkania przedstawicieli rady i rządu wynika, że obie strony uważają, iż w ERM2 nie należy przebywać dłużej niż wymagane dwa lata, ponieważ dłuższy okres rodziłby koszty i oznaczał niekorzyści dla gospodarki.

"Jeżeli zejdziemy ze wskaźnikiem CPI do 2,5%, powiedzmy, we wrześniu tego roku, to dopiero we wrześniu 2006 roku będziemy mogli powiedzieć, że spełniamy to kryterium z Maastricht. Pytanie jest, czy stopa procentowa na poziomie 6,5% jest stopą wystarczającą do ustabilizowania inflacji w takiej perspektywie" - powiedział Filar.

"Rada dopuszcza - zarówno w wypowiedziach moich, jak i moich kolegów - przejście do nastawienia neutralnego, ale nie oznacza to rozpoczęcia obniżek stóp procentowych" - dodał.

Rada zmieniła nastawienie na restrykcyjne w kwietniu ub. roku, po czym trzykrotnie - w czerwcu, lipcu i sierpniu - podwyższała stopy procentowe, łącznie o 125 pb, do 6,5% w przypadku głównej stopy referencyjnej.

Analitycy bankowi spodziewają się zmiany nastawienia na neutralne już na posiedzeniu rady w końcu lutego i oczekują w tym roku pierwszych obniżek stóp procentowych. Filar zwrócił uwagę, że w banku centralnym trwają wyliczenia tzw. fundamentalnego kursu równowagi.

"Ale jest rynek, który żyje własnym życiem i może ten kurs łatwo odchylać. To, jaki ten kurs fiksowany faktycznie będzie, to nie jest wola tylko NBP, ale też partnerów europejskich" - powiedział.

Reklama
Reklama

"Będziemy chcieli ustalić kurs taki, który będzie dawał szanse jego ustabilizowania i to będzie przedmiotem negocjacji. Wejście z kursem zbyt słabym też nie byłoby korzystne, bo rodzi zagrożenia inflacyjne" - podsumował.

Podczas niedawnego spotkania przedstawicieli rządu i banku centralnego obie strony opowiedziały się za jak najszybszym wejściem Polski do strefy euro. Choć nie padła przewidywana data przyjęcia wspólnej waluty, rząd i Narodowy Bank Polski (NBP) podkreśliły wagę realizacji obecnego programu konwergencji.

W grudniu ub. r. rząd przyjął nową wersję programu konwergencji, która zakłada, że kryteria z Maastricht zostaną spełnione w 2007 roku. Dzięki temu przyjęcie euro będzie możliwe dwa lata później.

Kryteria z Maastricht to niska inflacja, odpowiedni poziom stóp procentowych, stabilny kurs walutowy, stosunek długu publicznego do PKB nie przekraczający 60%, oraz deficyt budżetowy w wysokości do 3,0% PKB.

Oceniając program na początku lutego, Komisja Europejska stwierdziła, że jego realizacja - przede wszystkim obniżenie deficytu budżetowego do wymaganego poziomu - jest możliwa tylko przy pełnej realizacji planu reform finansów publicznych. (ISB)

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama