Styczeń to zwykle miesiąc wzrostu cen. Na początku roku idą bowiem w górę ceny urzędowe i podatki, co podwyższa inflację. Na dodatek - zwykle drożeje też żywność. Dlatego wszyscy analitycy, ankietowani przez Parkiet, spodziewali się wzrostu inflacji - średnio do 4,6%. Stało się inaczej.
- Byliśmy wielkimi optymistami, bo spodziewaliśmy się inflacji na poziomie 4,4% - powiedziała Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego. - I miałam chwile zwątpienia. Tymczasem inflacja okazała się dużo niższa. Spadek do 4% oznacza, że RPP zmieni nastawienie już w lutym.
Nastawienie RPP ma informować, jakich ruchów stóp może się spodziewać rynek. Nastawienie restrykcyjne, które teraz obowiązuje, oznacza większą szansę na podwyżki stóp. Nastawienie neutralne - które, według analityków, zostanie wprowadzone w lutym - oznacza, że równie prawdopodobne są podwyżki, co obniżki stóp. Przy nastawieniu łagodnym stopy zwykle spadają.
Także ekonomiści PKO BP spodziewają się zmiany nastawienia.
- Inflacja w styczniu spadła za sprawą cen paliw, znacznie niższych niż wcześniej oraz cen żywności, która staniała w stosunku do grudnia - powiedział Piotr Kalisz, analityk PKO BP. - I choć spodziewamy się, że te dane skłonią RPP do zmiany nastawienia, nie oznacza to jednak, że pójdzie za nim od razu obniżka stóp procentowych.