Sejm na pewno nie będzie głosować w najbliższych dniach uchwały wzywającej rząd do wystąpienia o zawieszenie postępowania arbitrażowego, wytoczonego Polsce przez holenderskie Eureko, mniejszościowego akcjonariusza PZU. Powód?
Jednoznaczna opinia
Minister skarbu Jacek Socha poinformował wczoraj podczas obrad sejmowej komisji skarbu, że rząd wystąpił o to do trybunału arbitrażowego 8 lutego. Powoływał się przy tym na nadzwyczajne okoliczności, jakich wcześniej polski rząd, negocjując z Eureko ugodę, nie był w stanie przewidzieć. Chodzi o powołanie komisji śledczej badającej dotychczasowy proces prywatyzacji PZU oraz śledztwo gdańskiej prokuratury, także w tej sprawie (ostatnio zajmującej się wątkiem korupcyjnym). - Wcześniej, bo 25 stycznia, wystosowałem do Eureko prośbę, aby taki wniosek złożyć wspólnie. Holendrzy odmówili - powiedział J. Socha. Dodał, że wczoraj nadeszła odpowiedź z trybunału. - Sędziowie jednogłośnie odmówili dalszego zawieszenia arbitrażu, przede wszystkim ze względu na zakończenie postępowania (7 lutego upłynął termin przekazywania dokumentów), a także brak zgody Eureko - ujawnił. Według J. Sochy, wyroku można spodziewać się w ciągu dwóch-trzech tygodni.
Zamknięte obrady
Posłowie chcieli jednak wiedzieć, czy możliwe jest wystąpienie do trybunału, aby wstrzymał się z wydaniem wyroku, ewentualnie odwołać się od wyroku. - Procedura arbitrażowa została już zakończona, w związku z tym nie można składać już żadnych pism. Nie ma również trybu odwoławczego od wyroku trybunału arbitrażowego. Można zakwestionować wyrok, o ile przy zawarciu umowy doszło do przestępstwa - wyjaśnił mecenas Krzysztof Stefanowicz, reprezentujący Polskę w postępowaniu arbitrażowym. Ta wiadomość zdyscyplinowała posłów - w razie przegranej Polsce grozi zapłata kilkuset milionów euro odszkodowania - uznali zgodnie, że będą głosować za odrzuceniem uchwały.