NYMEX rozpoczął europejską ekspansję w ubiegłym roku, kiedy dostał zezwolenie władz Irlandii na uruchomienie filii w Dublinie. Na tamtejszym rynku, który działa w amerykańskim stylu, czyli za pośrednictwem starej metody open-outcry (maklerzy dokonują transakcji na parkiecie), nigdy nie udało się jednak NYMEX-owi osiągnąć odpowiednich obrotów. Średnia dzienna liczba transakcji nie przekroczyła kilku tysięcy, podczas gdy na IPE codziennie właściciela zmienia przeciętnie 42 tys. kontraktów.

Dlatego Amerykanie postanowili "ruszyć" na Londyn. Wczoraj oficjalnie poinformowali, że nowy londyński rynek ma się nazywać NYMEX Europe. Trwają właśnie prace nad otrzymaniem zgody na działalność od brytyjskiej komisji nadzorującej rynek finansowy - FSA. Tymczasowym szefem NYMEX Europe ma zostać dyrektor ds. informacji nowojorskiej giełdy - Samuel Gaer. Amerykanie liczą, że zgodę otrzymają równie szybko, jak w Irlandii, gdzie procedura nie trwała nawet miesiąc.

Prezes NYMEX-u James Newsome zapowiedział, że na stworzenie rynku w Londynie początkowo będzie przeznaczone ok. 10 mln USD. Handel ma być prowadzony metodą open-outcry. Nie wypowiadał się na razie, jakich obrotów oczekuje w początkowym okresie istnienia giełdy.

NYMEX i IPE oraz giełda w Singapurze to teraz trzy najważniejsze centra obrotu kontraktami na ropę naftową na świecie. W ostatnim roku, ze względu na duże wahania cen surowca, wszystkie te rynki notowały wysokie obroty. Walka pomiędzy NYMEX Europe i IPE potoczy się przede wszystkim o handel najpopularniejszymi kontraktami na ropę gatunku Brent. NYMEX zaoferował je w Nowym Jorku niedawno, w listopadzie ub.r., reagując na zmiany na IPE, która częściowo przestawiła się na handel elektroniczny.