Ubiegły tydzień i początek bieżącego przyniosły znów odwrócenie tendencji na rynku aluminium. Zahamowano trwającą w poprzednich dniach zniżkę notowań, po czym rosły one stopniowo, zbliżając się w Londynie 1860 USD za tonę.

Zwyżce cen aluminium sprzyjało w ostatnich dniach osłabienie dolara, które zmniejszyło atrakcyjność lokat w walucie USA. Jednocześnie powróciły obawy przed deficytem tego surowca. W najnowszym raporcie Societe Generale stwierdzono, że światowy popyt na aluminium zwiększy się w 2005 r. o 4,9%, do 31,7 mln ton, przewyższając dostawy o 450 tys. ton. W prognozie sprzed dwóch miesięcy deficyt ten określono na 350 tys. ton. Tymczasem największy producent tego metalu - Alcoa - przewiduje, że niedobór osiągnie 500 tys. ton.

Szczególny niepokój budzą ograniczone zdolności produkcyjne dostawców tlenku glinu - podstawowego półproduktu do wytwarzania aluminium, a także jego bardzo małe rezerwy. Dopiero ostatnio podjęto wysiłki, aby nadrobić te zaniedbania. Coraz mniejsze są też zapasy samego aluminium. Ocenia się, że w 2004 r. zmalały one o 19%, do 2,9 mln ton. Societe Generale oczekuje, że cena tego surowca wzrośnie w 2005 r., do najwyższego poziomu od 11 lat i zbliży się do 2000 USD.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali aluminium w kontraktach trzymiesięcznych kosztowało wczoraj po południu 1859 USD za tonę w porównaniu z 1855 USD w końcu sesji poniedziałkowej i 1810 USD w poprzedni wtorek.