Dwa najważniejsze piony ING - ubezpieczeniowy i bankowy - poprawiły w ostatnim kwartale ub.r. wyniki. W przypadku pierwszego zysk wzrósł o 30%, do 905 mln euro. To efekt m.in. dużego popytu na polisy na życie na rynkach azjatyckich i w Stanach Zjednoczonych. Dział bankowy zarobił natomiast 476 mln euro, czyli o 39% więcej niż przed rokiem. W tym przypadku istotne znaczenie miała poprawa sytuacji na rynku kredytowym (większość europejskich banków, które ostatnio przedstawiały dobre rezultaty, podkreślała, że właśnie ten czynnik pomógł im osiągnąć dobre wyniki). Holenderski bank wyraźnie obniżył rezerwy na tzw. złe długi, do 99 mln euro, z 270 mln euro w IV kwartale 2003 r. Szybko rozwijała się też bankowość internetowa oferowana przez spółkę ING Direct. Zarobiła ona 112 mln euro, dwa razy więcej niż rok wcześniej.
Dobre wyniki najważniejszych działów spowodowały, że cała grupa ING zarobiła w ostatnim kwartale ub.r. 1,53 mld euro (70 eurocentów na akcję), podczas gdy rok wcześniej jej zysk wyniósł 1,04 mld euro (50 eurocentów na papier). Wynik okazał się lepszy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się, że holenderski potentat zarobi ok. 1,2 mld euro. Wśród innych źródeł dobrych wyników ING można wymienić także 250 mln euro uzyskane, dzięki wprowadzeniu na giełdę kanadyjskiego oddziału specjalizującego się w ubezpieczeniach majątkowych i wypadkowych.
Prezes ING Michel Tilmant, który stoi na czele spółki od kwietnia 2004 r., zapowiedział wczoraj, że grupa nie zamierza dokonać w najbliższym czasie dużych przejęć. W grę wchodzą natomiast mniejsze transakcje, które pomogą w rozwoju kluczowych segmentów działalności, takich jak np. bardzo perspektywiczna bankowość internetowa. Nie podał prognozy wyników w bieżącym roku. Podkreślił tylko, że z zysku za ub.r. (wyniósł 5,97 mld euro) zostanie wypłacona dywidenda w wysokości 1,07 euro na akcję. Rok wcześniej firma oferowała 97 eurocentów na walor.