W wyniku ostatniego wzrostu WIG20 doszedł w pobliże szczytu z lata 2000 r. Opór, mimo że tak stary, jednak zadziałał, spychając rynek w dół. W rezultacie po piątkowej sesji na wykresie WIG20 pojawiła się świeca z małym korpusem i bardzo długim górnym knotem. Jest to negatywna formacja spadającej gwiazdy. Formacje tego typu często towarzyszą ważnym szczytom. Przykładem może być wierzchołek z 3 stycznia. Piątkowa świeca jest jednak niemal dwa razy dłuższa, a obroty towarzyszące jej powstawaniu są trzy razy większe.

Nie można jednak automatycznie wyciągać z tego wniosku, że czeka nas dwa czy trzy razy większy spadek niż w styczniu, ponieważ techniczny "kontekst" obu szczytów znacznie się różni. Najistotniejsza różnica dotyczy impetu. Tempo grudniowych zwyżek stopniowo się zmniejszało. Widać to zarówno "gołym okiem", jak i po zachowaniu takich oscylatorów, jak RSI i MACD, które podczas styczniowego szczytu utworzyły negatywne dywergencje. Tym razem impet był bardzo duży aż do samego końca, a RSI znalazł się na najwyższym poziomie od września 2003. Co ciekawe, w przypadku MACD nastąpiło nawet przełamanie linii trendu spadkowego ciągnącej się od początku zeszłego roku.

Druga sprawa to wybicie górą z ogromnego klina zwyżkującego. Górne ramię formacji, przechodzące przez szczyty z kwietnia 2004 i stycznia 2005, zostało przełamane w środę. Jak wiadomo, kliny zwyżkujące najczęściej poprzedzają spadek. Wybicie górą było więc tym bardziej oznaką siły rynku. Dopiero zanegowanie tego sygnału byłoby naprawdę niepokojącą wskazówką. To jednak może być trudne ze względu na liczne poziomy wsparcia znajdujące się w pobliżu górnego ramienia klina. Najbliżej jest czwartkowa luka hossy. Nieco niżej - dolna połowa środowej białej świecy oraz styczniowy szczyt (1989 pkt).

Ze względu na rozchwianie rynku i wysoki poziom emocji konieczne jest przyjęcie szerokiego marginesu błędu, by przypadkowe wahnięcie nie wygenerowało sygnału sprzedaży. Dlatego chyba dopiero skasowanie całego wzrostu trwającego od środy oznaczałoby zanegowanie wybicia z klina.