Inwestorzy wyrażają w ten sposób przekonanie, że polityka stopniowego zaostrzania polityki pieniężnej będzie skuteczna i doprowadzi do zatrzymania wzrostu inflacji. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, niepotrzebne będą radykalniejsze kroki, które sygnalizowali niektórzy członkowie amerykańskich władz monetarnych (Fed) w styczniu tego roku.
Wiara promieniuje
Wiara w realizację takiego scenariusza promieniuje na inne rynki świata. Na wartości zyskują papiery wartościowe zarówno w Azji, jak i Europie. W ostatnich dniach zyskowność 10-latek w Niemczech spadła do najniższego poziomu od połowy 2003 r. Trwa również szturm na obligacje z rynków wschodzących. Fundusze inwestujące w tych krajach od końca 2004 r. zostały zasilone dodatkowymi wpłatami w wysokości blisko 1,5 mld USD. Czy dobra passa rynków obligacji będzie trwać?
Kluczem do rozstrzygnięcia tej kwestii wydaje się przyszła koniunktura w segmencie papierów skarbowych w Stanach Zjednoczonych. Wyraźna poprawa zbiegła się w czasie z umocnieniem dolara - rentowność 10-latek w USA spadła od początku roku do pierwszej dekady lutego z ponad 4,2% do poniżej 4%. W tym czasie dolar zyskał ok. 5%. Korzystnie na rynek obligacji działa również tegoroczna sytuacja na rynku ropy naftowej. Specjaliści są przekonani, że występuje teraz odwrotna korelacja zmian cen ropy i rentowności obligacji. Drożejący surowiec negatywnie wpływa na koniunkturę gospodarczą, zachęcając do kupowania bezpiecznych instrumentów. W przeszłości sytuacja była przeciwna i mieliśmy do czynienia z dodatnią korelacją. Zmiana jest pochodną sukcesu w tłumieniu inflacji w drugiej połowie lat 90. i przekonania inwestorów, że teraz groźba jej wzrostu do niepokojących rozmiarów jest znikoma.
Pomimo ostudzenia nastrojów na rynku ropy w ostatnich miesiącach - cena baryłki w Londynie waha się w dość szerokim przedziale 38-47 USD - trzeba zauważyć, że w dalszym ciągu negatywnie oddziałuje to na światową gospodarkę. Średnia roczna cena w dalszym ciągu rośnie. Jeszcze na początku tego roku wynosiła 38 USD za baryłkę, teraz jest to o 2 USD więcej. Dlatego szybkie zbicie inflacji w USA z poziomu najwyższego od pierwszej połowy 2001 r. nie będzie łatwe.