Choć od czasu, gdy marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz poprosił rząd i kluby parlamentarne o wskazanie najważniejszych projektów ustaw, miną niedługo dwa miesiące, ostatecznej listy sejmowych priorytetów wciąż nie ma. Na jej powstanie przyjdzie nam poczekać jeszcze co najmniej do pierwszych dni marca.
Tworzenie spisu priorytetów od początku szło jak po grudzie. Najpierw o tydzień przesunięto termin, w jakim kluby miały przedłożyć marszałkowi swoje propozycje. Mimo to największe kluby opozycyjne - PO, PiS i LPR - nie odpowiedziały na prośbę Włodzimierza Cimoszewicza. Marszałek otrzymał więc ostatecznie listę ok. 160 projektów ustaw, przy czym najwięcej było wśród nich przedłożeń rządowych.
Na jej podstawie stworzył własny spis. - Lista marszałka zawiera ok. 120 pozycji - powiedział nam wczoraj zastępca szefa Kancelarii Sejmu Lech Czapla. - 90 z nich to propozycje Rady Ministrów - dodał. Tylko jedna trzecia z nich to projekty, które już znajdują się w Sejmie, reszta to propozycje, które mają dopiero trafić do parlamentu.
Pozostałe 30 propozycji, jakie znalazły się na liście marszałka, to priorytety zgłoszone przez poszczególne kluby parlamentarne, głównie koalicyjne.
Nie jest to jednak ostateczny spis sejmowych priorytetów. Jak wyjaśnił nam Lech Czapla, przed najbliższym posiedzeniem Sejmu marszałek ma skonsultować spis z wicemarszałkami. - Chodzi o to, żeby lista nie była kwestionowana politycznie - wyjaśnił zastępca szefa Kancelarii Sejmu.