Według Vorndrana, sprzedaż papierów należy rozważyć, jeśli ich ceny wzrosną jeszcze o 10%. - Spodziewamy się globalnego pogorszenia koniunktury, zarówno w Europie, USA, jak i Japonii, dlatego poczekamy jeszcze trochę na wzrost kursów, a potem zaczniemy redukować udział akcji w portfelu - powiedział specjalista z Credit Suisse agencji Bloomberga. Oparł się tu na niedawnych prognozach OECD dotyczących globalnej koniunktury. Według ostatnich danych z listopada ub.r., światowy PKB wzrośnie w tym roku o 2,9%, choć jeszcze w maju OECD mówiła o 3,3%.
Vorndran podkreślił też jednak, że niektóre walory wciąż wydają się niedowartościowane, biorąc pod uwagę perspektywę wyników spółek. Dodał, że Credit Suisse Asset Management już dokonał takich przetasowań w portfelu akcji, by znalazły się w nim firmy z najbardziej perspektywicznych regionów. Cztery miesiące temu Szwajcarzy "przerzucili" 500 mln franków (423 mln USD) z rynków amerykańskiego i japońskiego na tzw. rynki wschodzące (emerging markets) w Ameryce Łacińskiej i Europie Środkowowschodniej. Od tego czasu wskaźnik MSCI Latin America zyskał 24%, a środkowoeuropejski wskaźnik CECE zyskał 32%, podczas gdy szeroki wskaźnik amerykańskiej giełdy S&P 500 wzrósł o 7%, a japoński Nikkei 225 o 2,7%.
Mimo generalnego pesymizmu, ekspert szwajcarskiego banku pozytywnie ocenił przede wszystkim nasz region. - Przez najbliższe pięć lat gospodarka krajów Europy Środkowowschodniej powinna stabilnie rosnąć, a w ślad za nią powinny poprawiać się wyniki spółek - stwierdził.
Bloomberg