Jeśli zachowanie giełd naszego regionu pod koniec zeszłego tygodnia miało sygnalizować nadejście korekty, to okazała się ona bardzo specyficzna. W poniedziałek bowiem węgierski BUX, czeski PX50 i WIG20 zgodnie zanotowały najwyższe wartości w tej hossie. Dla BUX i PX50 oznacza to zarazem najwyższe zamknięcie w historii. WIG20, którego wartość w 2000 roku bardzo mocno wywindowały spółki związane z zaawansowanymi technologiami, do historycznego maksimum wciąż ma jeszcze prawie 20%. Ciekawie wygląda zestawienie zmian kursów poszczególnych spółek. Okazuje się, że rozwarstwienie rynku nie jest tylko polską specjalnością, ale u nas najmocniej się zaznaczyło. Spośród 14 spółek wchodzących w skład czeskiego PX50 od początku roku najmocniej wzrosły kursy Unipetrolu i Paramo. Notowania spółek z branży petrochemicznej wzrosły odpowiednio o 55,2 oraz 59,2%, ale ich wpływ na wartość głównego czeskiego indeksu jest niewielki (razem wynosi ok. 3%). Na praskiej giełdzie liczą się cztery firmy - energetyczny CEZ, Cesky Telecom oraz Komercni Banka i Ersete Bank. W tej grupie liderem jest CEZ (+19,2%), outsiderem Erste Bank - kurs austriackiego banku od początku roku spadł o 4,1%. To jedyna spółka, której akcje są w tym roku na minusie.
Spośród akcji wchodzących w skład węgierskiego BUX tylko walory Tiszai Vegyi są na symbolicznym minusie (0,2%) w porównaniu z zakończeniem zeszłego roku. Spośród czterech firm, które mają największy wpływ na indeks (OTP Bank, MOL, telekomunikacyjny Matav oraz farmaceutyczny Gedeon Richter odpowiadają łącznie za 90-proc. BUX) najmocniej wzrósł kurs OTP Banku - 27,3%. Liderem spośród 13 firm wchodzących w skład BUX jest farmaceutyczny Egis, notowany 58,3% wyżej niż 31 grudnia 2004 roku.
Sądząc po stopach zwrotu z akcji największych spółek (PKN Orlen +22% od początku roku) giełdy naszego regionu rosną w podobnym tempie. To dodaje wiarygodności twierdzeniu, że za hossą na rynkach naszego regionu stoi kapitał zagraniczny.