Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej maleje szara strefa, w której sprzedaje się zarówno benzyny, oleje, jak i LPG. Miesięczne wpływy do budżetu państwa z tytułu akcyzy odprowadzonej tylko od LPG przed 1 maja 2004 r. wynosiły ok. 20 mln zł. Od czerwca 2004 roku zwiększyły się kilkakrotnie. Najwięcej (116 mln zł) do kasy państwa wpadło w lipcu, co częściowo wynika ze zwiększonego popytu. W letnich miesiącach tradycyjnie zużywa się najwięcej paliw, ze względu na wzmożony ruch turystyczny. We wrześniu i październiku wpływy budżetowe z akcyzy ustabilizowały się na poziomie prawie 100 mln zł.
O zmarginalizowaniu zjawiska szarej strefy świadczy m.in. zmniejszenie rozpiętości w różnicach cen LPG na stacjach paliwowych. Na początku 2004 roku różnica w cenie oferowanej przez kilka stacji w jednym mieście sięga nawet 20%. - Takie różnice nie wynikały z konkurencji między stacjami. Można, oczywiście, proponować niższe ceny, ale powiedzmy o 5-8%. Ale nie 20%. Taka różnica od razu sugeruje, że właściciel stacji kręci przy płaceniu podatków. Można podejrzewać, że ich po prostu nie płaci - mówi pragnący zachować anonimowość przedstawiciel dużej firmy paliwowej.
Co wpłynęło na ograniczenie funkcjonowania szarej strefy? Przede wszystkim właśnie wprowadzenie składu podatkowego. Składy podatkowe łatwiej jest kontrolować niż poszczególne stacje, chociażby z tego względu, że jest ich mniej. W Polsce funkcjonuje ich ok. 200, podczas gdy stacji paliwowych, na których można kupić LPG, jest ok. 4,5 tys. W przypadku benzyn i olejów funkcjonuje ich poniżej 100, a stacji paliwowych w Polsce działa ok. 6 tys. Do tego dochodzą jeszcze nielegalne punkty sprzedaży. - Teraz kontrolowane są największe składy podatkowe. Chciałbym, aby kontrolą zostały objęte również mniejsze składy - mówi Andrzej Szablewski, prezes POGP.
Unia wymusiła zmiany
Składy podatkowe z jednej strony pozwalają operatorom na odroczenie terminu płatności należności akcyzowych, z drugiej zaś korzystnie wpływają na ograniczenie szarej strefy. Do maja podatek akcyzowy odprowadzały stacje paliwowe. Po wejściu Polski do UE i wprowadzeniu tzw. instytucji składu podatkowego, obowiązek zapłaty akcyzy został przerzucony właśnie na składy. O taki status mogły (w niektórych przypadkach musiały) ubiegać się hurtownie, rafinerie i firmy magazynujące paliwa. Przepisy o składzie podatkowym opracowało Ministerstwo Finansów. Opiniowała je Nafta Polska. Janusz Piotrowski, dyrektor biura polityki finansowej w Nafcie Polskiej, mówi, że ich wprowadzenie to ogromny postęp w stosunku do wcześniejszej sytuacji. Przypomina, że status składu muszą mieć w Polsce wszyscy producenci paliw. Inaczej nie mogliby ich produkować. O status muszą też wystąpić firmy handlujące na dużą skalę paliwami, chyba że korzystają z usług składów. Tak robi np. litewska Rafineria Możejki. Władysław Olbrycht, prezes polskiego oddziału Możejek, twierdzi, że nie dysponuje odpowiednim składem. - A warunki są dość sztywne - wymogi pojemności minimum 5000 m3. W naszym zasięgu zbiorniki o takiej pojemności mają tylko Naftobazy - zaznacza Olbrycht.