Skargi inwestorów dotyczą bałaganu z wyceną jednostek uczestnictwa. - Inwestorzy byli zdezorientowani zaistniałą sytuacją - usłyszeliśmy w KPWiG. Przypomnijmy, że problem pojawił się w pierwszych dniach stycznia. Wyceny jednostek uczestnictwa były publikowane z kilkudniowym opóźnieniem. Inwestorzy mieli w związku z tym problemy z przeprowadzeniem transakcji. Ci z kolei, którzy sprzedali albo kupili jednostki, obawiali się, że wyceny nie zostały dokonane zgodnie z prawem i mogą zostać zakwestionowane przez KPWiG. A to może oznaczać stratę.
"Winne" było nowe rozporządzenie o rachunkowości funduszy. Zmieniło ono zasady wyceny jednostek. Nowe metody TFI powinny uwzględnić w statutach. Nie złożyły jednak na czas wniosków w KPWiG, a ta nie zdążyła przyjąć ich przed końcem ub.r. Niektóre towarzystwa nie wiedziały nawet, że takie wnioski trzeba złożyć. Na dodatek nawaliły systemy informatyczne. Efekt był jeden: bałagan z wyceną.
Czy ktoś odpowie za zaistniałą sytuację? Tego na razie nie wiadomo. - Postępowania trwają - informuje Łukasz Dajnowicz, rzecznik KPWiG. W lutym Komisja upomniała trzy TFI (Warta, Kredyt Bank, PZU), ale odstąpiła od nałożenia kar pieniężnych. Dlaczego? Bo uczestnicy nie ponieśli strat - argumentowała Komisja.
Czy trwające obecnie postępowania wobec pozostałych TFI mogą zakończyć się nałożeniem kar? Urzędnicy zasłaniają się tajemnicą służbową. Ł. Dajnowicz przyznaje tylko, że uczestnicy nie ponieśli "dużych strat". Czy ponieśli "małe"? - To jeszcze sprawdzamy - mówi. Nie wiadomo też, co będzie z inwestorami, którzy chociaż nie stracili na opóźnieniach z wyceną, przez kilka dni nie mogli odzyskać swoich pieniędzy. - To oceni Komisja i podejmie decyzję - odcina się rzecznik.
A może jest tak, że KPWiG czuje się współodpowiedzialna za zaistniałą sytuację? Wiadomo, że pod koniec ub.r. urzędnicy prowadzili rozmowy w sprawie nowych zasad wyceny z przedstawicielami TFI. Strony długo nie mogły dojść do porozumienia. Nastąpiło ono tuż przed końcem roku.