Wczoraj fundusz opublikował projekty uchwał na walne zgromadzenie akcjonariuszy. W porządku obrad NWZA tak naprawdę ważny jest tylko jeden punkt: ten, który zakłada podjęcie decyzji w sprawie dystrybucji środków pieniężnych NFI do jego właścicieli. Ma to nastąpić poprzez odkupienie przez Foksal własnych akcji w celu umorzenia. To z kolei oznacza wezwanie. Doskonale zdają sobie z tego sprawę inwestorzy giełdowi. Notowania NFI od dłuższego czasu systematycznie rosną. Wczoraj utrzymały się na szczycie - 10,95 zł.
Ile pieniędzy spółka przekaże udziałowcom, nie wiadomo. Zarząd nie zaproponował żadnej kwoty. W projekcie uchwały zostawił wykropkowane miejsce. Nie wiadomo też, ile akcji Foksal przejmie od udziałowców. Od tych dwóch liczb będzie zależeć cena wezwania. WZA ma również zadecydować o terminie, w którym powinno dojść do operacji.
Bilans funduszu na koniec ubiegłego roku wyglądał okazale. Aktywa netto wynosiły ponad 249 mln zł. Z tego prawie 230 mln zł stanowiły środki pieniężne (ich gros pochodzi ze sprzedaży w ofercie publicznej akcji Firmy Chemicznej Dwory). Fundusz nie ma zgody KPWiG na przekroczenie progu 25% głosów na WZA. Jeśli nie wystąpi o nią i nie będzie chciał ryzykować z Komisją konfliktu w sprawie interpretacji Prawa o publicznym obrocie, wezwanie obejmie nie więcej niż 25% kapitału, czyli 5,36 mln akcji. Identyczne pakiety kupowały fundusze, które, tak jak Jupiter (czytaj niżej), kupowały w ostatnich miesiącach swoje akcje w wezwaniach. Przy założeniu, że właściciele Foksalu będą chcieli dostać od razu całą zgromadzoną przez NFI gotówkę, cenę wezwania można oszacować na prawie 43 zł (tak wysokiej ceny jeszcze na rynku funduszy nie było). Praktycznie jednak oznaczałoby to rozdysponowanie prawie całych aktywów, a to z kolei sugerowałoby, że Foksal w szybkim tempie powinien zostać zlikwidowany. Nie jest pewne, czy właściciele NFI zdecydują się na tak odważne posunięcie.
Największymi akcjonariuszami Foksalu są spółki Aton i Gamma Capital (kontrolowana przez Zdzisława Ingielewicza, prezesa Dworów).