Wybierające się na giełdę PTU (przełom 2005 i 2006 r.) po raz kolejny zaskakuje pozytywnie wynikami na koniec roku obrotowego. O ile jeszcze po dziewięciu miesiącach ub.r. strata netto wynosiła 4,55 mln zł, to na koniec roku PTU wykazało 3,37 mln zł zysku. Jak to możliwe?
Grażyna Brocka, prezes PTU, stwierdziła tylko: - Są to wyniki wstępne. Nasze sprawozdanie badane jest przez audytora. Jego opinii spodziewamy się w marcu. Warto zauważyć, że z podobną sytuacją (w odniesieniu do wyników) mieliśmy do czynienia w 2003 r. W pierwszych trzech kwartałach wynik netto PTU wahał się od 0,65 mln straty netto do 1,04 mln zł zysku. Cały 2003 rok ubezpieczyciel zamknął jednak 10,4 mln zł na plusie (przed audytem było to prawie 12 mln zł).
Zarówno pod koniec ub.r., jak i rok wcześniej ubezpieczyciel zredukował dość znacznie rezerwy techniczno-ubezpieczeniowe brutto (wartość teoretycznych zobowiązań wobec klientów). W IV kwartale zmniejszyły się o 15,74 mln zł, kwartał wcześniej o 3,06 mln zł. W rezultacie choć przychody z polis wzrosły w ub.r. o 27,2%, do blisko 270 mln zł, to rezerwy PTU zwiększyły się o 5,1%, do 226,5 mln zł.
Ubezpieczyciel mógł sobie pozwolić na ruch na rezerwach, bo od drugiego półrocza ograniczał sprzedaż polis. Do tego stopnia, że w okresie październik-grudzień ub.r. przypis składki był nawet o 5,3% niższy niż w analogicznym okresie 2003 r. Zyskom pomogła również redukcja kosztów działalności - w IV kwartale spadły w porównaniu z analogicznym okresem 2003 r. o blisko jedną trzecią, do 11,1 mln zł. PTU ograniczyło wydatki administracyjne (prowizje akwizycyjne, mimo spadku przychodów ze składek rosły). Przede wszystkim pomogły jednak większe o 5,6 mln zł wpłaty dokonane przez reasekuratorów chroniących portfel PTU. Spółka podaje również, że w ciągu roku zmniejszył się o 10,3 mln zł, do 31,3 mln zł, stan należności z tytułu ubezpieczeń bezpośrednich (składki zbierane i "przetrzymywane" przez agentów).